ręka
dłoń
nadgarstek
ręka - narzędzie pracy
nadgarstek - udręka
dłoń
w
dłoń
nie marzną marzenia
od czasu
czasami
klik
piątek, 18 maja 2012
środa, 9 maja 2012
23.
Podzielcie 2 przez 3, a otrzymacie 0,666...
Templariusze mieli 23 Wielkich Mistrzów.
Na kabalistycznym Drzewie Życia
ścieżka 23 odpowiada "Wisielcowi" w kartach tarota.
Loża masońska w Nowym Jorku znajduje się na 23 Ulicy.
Adres loży w Stafford, w Anglii to 23 Jaol Road.
Kariera Elvisa Presleya trwała 23 lata.
Juliusz Cezar zginął od 23 ciosów sztyletem.
William Szekspir miał 46 (2 razy 23) lat w 1610,
kiedy ukazała się Biblia w wersji króla Jerzego.
W tym tłumaczeniu, 46 słowo w Psalmie 46 to "shake",
a 46 słowo od końca to "spear"...
W kalendarzu Majów 23 grudnia 2012 r. to koniec świata.
Wg Terrence'a McKenny tego dnia dojdzie do immanentyzacji Eschatonu.
(Ł. Rz.)cóż począć?
taki wiek
trudny wiek
środa, 25 kwietnia 2012
licznik nieodwiedzin.
powinnam zacząć liczyć te wszystkie impulsy które pragną napisać ci że cię nienawidzę
ale tego nie robię
zamiatam te złe emocje pod dywan landrynkowej rzeczywistości mojego nowego życia
a one nie tworzą wypukłości - jak na kreskówkach
bo przecież moje obecne życie jest bajką
w końcu
gdzieś na wysokim balkonie oddalonym trochę
a może jeszcze dalej
jest ktoś niepewny i niewyraźny
wyobrażony i wymyślony
na wzór i podobieństwo
leży na landrynkowym dywanie
i odpoczywa mnie
ale tego nie robię
zamiatam te złe emocje pod dywan landrynkowej rzeczywistości mojego nowego życia
a one nie tworzą wypukłości - jak na kreskówkach
bo przecież moje obecne życie jest bajką
w końcu
gdzieś na wysokim balkonie oddalonym trochę
a może jeszcze dalej
jest ktoś niepewny i niewyraźny
wyobrażony i wymyślony
na wzór i podobieństwo
leży na landrynkowym dywanie
i odpoczywa mnie
piątek, 13 kwietnia 2012
first station - I miss you. next station - magic!
pierwsze wrażenie z podróży: hm. jadę nie w tą stronę.
drugie: Polska z tej strony jest znacznie brzydszej niż ta którą znam.
trzecie: patrząc na pociągową szybę w tunelu twarze podróżnych są powiekone do nieskończoności (na swoje odbicie bałam się patrzeć).
czwarte: zdecydowanie nie pokocham tego miasta. czuję się tu jak Alicja która zmalała do rozmiaru rodzynki która jak na złość musiała wpaść do lepkiego ciasta na jakieś ślicznie wyglądające muffiny.
piąte i ostatnie: I'M AN ALIEN. I'M A LEGAL ALIEN.
drugie: Polska z tej strony jest znacznie brzydszej niż ta którą znam.
trzecie: patrząc na pociągową szybę w tunelu twarze podróżnych są powiekone do nieskończoności (na swoje odbicie bałam się patrzeć).
czwarte: zdecydowanie nie pokocham tego miasta. czuję się tu jak Alicja która zmalała do rozmiaru rodzynki która jak na złość musiała wpaść do lepkiego ciasta na jakieś ślicznie wyglądające muffiny.
piąte i ostatnie: I'M AN ALIEN. I'M A LEGAL ALIEN.
środa, 11 kwietnia 2012
appendix 138. (w odpowiedzi)
PIERWSZE PRAWO MAGII: ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.
DRUGIE PRAWO MAGII: najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody.
absurdelle.wtorek, 10 kwietnia 2012
extra intro.
coś plącze nam się po głowach
choć rzadko plączemy się sobie pod nogami
każde słowo przetrawione i przetworzone dwadzieścia siedem tysięcy razy
tak że zupełnie pozbawione już źródła
musimy odwiedzić stare miesce starej muzyki w tym samym czasie w niczyjej porze
w porze która przechodzi z rąk do rąk by cieszyć coraz to nowe oczy i serca
aż w końcu trafia do rąk właściwych jak unikatowy ciuch z second handu
(love's a hand-me-down brew)
odrywamy zbędny guzik
niepotrzebną pętelkę
jest idealnie...
oszczędź mi rozczarowań.
choć rzadko plączemy się sobie pod nogami
każde słowo przetrawione i przetworzone dwadzieścia siedem tysięcy razy
tak że zupełnie pozbawione już źródła
musimy odwiedzić stare miesce starej muzyki w tym samym czasie w niczyjej porze
w porze która przechodzi z rąk do rąk by cieszyć coraz to nowe oczy i serca
aż w końcu trafia do rąk właściwych jak unikatowy ciuch z second handu
(love's a hand-me-down brew)
odrywamy zbędny guzik
niepotrzebną pętelkę
jest idealnie...
oszczędź mi rozczarowań.
sobota, 7 kwietnia 2012
5:27
nie mogę spać
i nie chodzi nawet o to że miauczy kot
że herbata o piątej smakuje inaczej
że zimno panoszy się przy wyłączonych grzejnikach
dobrowolnie rezygnuję z najlepszych snów
bo żadne dobre sny ostatnio już mnie nie odwiedzają...
i nie chodzi nawet o to że miauczy kot
że herbata o piątej smakuje inaczej
że zimno panoszy się przy wyłączonych grzejnikach
dobrowolnie rezygnuję z najlepszych snów
bo żadne dobre sny ostatnio już mnie nie odwiedzają...
czwartek, 5 kwietnia 2012
na dziś przestałam już marzyć.
- znowu zostałyśmy same, kota... - powiedziałam taplając zeschnięty chleb w rozbełtanym jajku.
- bo widzisz, on jest zbyt daleko... czy może raczej: on jest zbyt daleki?
tłuszcz niemiłosiernie pryska na idealnie wymytą płytę indukcyjną.
a kota patrzy, patrzy... jakby widziała już wszystko...
wszystko...
let the bed sheet soak up my tears
and watch the only way out disappear
- bo widzisz, on jest zbyt daleko... czy może raczej: on jest zbyt daleki?
tłuszcz niemiłosiernie pryska na idealnie wymytą płytę indukcyjną.
a kota patrzy, patrzy... jakby widziała już wszystko...
wszystko...
let the bed sheet soak up my tears
and watch the only way out disappear
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
(od) rana.
same siódemki
same dwójki
samoloty latają nisko
ręce drżą nad klawiaturą
rankiem - wieczór wydaje się być bardziej odpowiedni
wieczorem - noc zdaje się być już za późna
cały dzień na zmoblizowanie się do pchnięcia koła zdarzeń i nieodkładanie już niczego na bliżej nieokreślone jutro
same dwójki
samoloty latają nisko
ręce drżą nad klawiaturą
rankiem - wieczór wydaje się być bardziej odpowiedni
wieczorem - noc zdaje się być już za późna
cały dzień na zmoblizowanie się do pchnięcia koła zdarzeń i nieodkładanie już niczego na bliżej nieokreślone jutro
niedziela, 1 kwietnia 2012
dzień/noc/pora niczyja.
(i żeby liściom było wietrznie)
czekam na dobry moment
na chwilę drgnięcie mrugnięcie
3/4 uśmiechu zamiast zwykłych połówek
mikrogest
wystąpienie o pół kroku przed szereg
napięcie struny
nagięcie prawa
czekam na cokolwiek
zastanawiając się jak blisko mogę podejść
CO ZA ABSURD!
prędzej doczekam się przebiegunowania ziemi...
Nenu, więcej działania, mniej myślenia!
czekam na dobry moment
na chwilę drgnięcie mrugnięcie
3/4 uśmiechu zamiast zwykłych połówek
mikrogest
wystąpienie o pół kroku przed szereg
napięcie struny
nagięcie prawa
czekam na cokolwiek
zastanawiając się jak blisko mogę podejść
CO ZA ABSURD!
prędzej doczekam się przebiegunowania ziemi...
Nenu, więcej działania, mniej myślenia!
sobota, 31 marca 2012
oh, beautiful town.
pytasz
powiernico nastoletnich westchnień
ja już tam nie bywam
ja już tam nie wrócę
to miasto mnie nie zmieści
nie zmieni
nie zrozumie
może jedynie podziwiać niezwykle inny od wszystkich egzemplarz który stworzyło
może jedynie patrzeć ze zdziwieniem kiedy czasem znów wysiadam na brzydkim przystanku blisko jeszcze brzydszej stacji
patrzeć i podziwiać
powiernico nastoletnich westchnień
ja już tam nie bywam
ja już tam nie wrócę
to miasto mnie nie zmieści
nie zmieni
nie zrozumie
może jedynie podziwiać niezwykle inny od wszystkich egzemplarz który stworzyło
może jedynie patrzeć ze zdziwieniem kiedy czasem znów wysiadam na brzydkim przystanku blisko jeszcze brzydszej stacji
patrzeć i podziwiać
czwartek, 29 marca 2012
wtorek, 20 marca 2012
poniedziałek, 19 marca 2012
patrz.
są takie noce kiedy nie mogę zasnąć z zachwytu
i każdy dźwięk brzmi mocniej
przewierca czaszkę
trąca te najczulsze struny
poruszam mięśniem sercowym we wszystkie strony
każdy kolor potrafię nazwać odpowiednią nazwą
widzę każdy odcień
światło ma tysiąc kolorów
i cień przestaje być tylko szary
kiedy patrzysz
kiedy tak patrzysz
patrz tak częściej
choćbym miała oszaleć
i każdy dźwięk brzmi mocniej
przewierca czaszkę
trąca te najczulsze struny
poruszam mięśniem sercowym we wszystkie strony
każdy kolor potrafię nazwać odpowiednią nazwą
widzę każdy odcień
światło ma tysiąc kolorów
i cień przestaje być tylko szary
kiedy patrzysz
kiedy tak patrzysz
patrz tak częściej
choćbym miała oszaleć
niedziela, 18 marca 2012
umarł pies. piękny pies.
umarł Piękny Pies
miejsce gdzie można było "porozmawiać o sztuce"
teraz zostaje tylko parkingowa ławka na Powiślu
kawa studencka bez legitymacji za całe cztery złote
z grubą warstwą cynamonu
spakowałam wszystkie sentymenty
i z zapachem dymu przywlekałam je do domu
jednak Pies, to Pies
choć zdychający to wierny
więc rodzi nowe
małe szczeniątka
o smutnych oczach
klik
don't you love her as she's walkin' out the door...
miejsce gdzie można było "porozmawiać o sztuce"
teraz zostaje tylko parkingowa ławka na Powiślu
kawa studencka bez legitymacji za całe cztery złote
z grubą warstwą cynamonu
spakowałam wszystkie sentymenty
i z zapachem dymu przywlekałam je do domu
jednak Pies, to Pies
choć zdychający to wierny
więc rodzi nowe
małe szczeniątka
o smutnych oczach
klik
don't you love her as she's walkin' out the door...
czwartek, 15 marca 2012
bedtime story.

txt: Camero Cat
img: Jaśmina Parkita
niesie sobie Nena spokojnie Sprite'a z Kefirka
i spotyka swojego sąsiada
(uroczego straszego pana z wyjątkowo brzydkim psem),
który wita ją słowami (patrząc na butelkę, której nie zidentyfikował, bo było ciemno):
"o! jest gorzałka, będzie się lepiej spało!"
MADE MY EVENING
img: Jaśmina Parkita
I PSIKUS NA DOBRANOC:
niesie sobie Nena spokojnie Sprite'a z Kefirka
i spotyka swojego sąsiada
(uroczego straszego pana z wyjątkowo brzydkim psem),
który wita ją słowami (patrząc na butelkę, której nie zidentyfikował, bo było ciemno):
"o! jest gorzałka, będzie się lepiej spało!"
MADE MY EVENING
środa, 14 marca 2012
niedziela, 4 marca 2012
sobota, 3 marca 2012
Ile waży koń trojański?
a może minęliśmy się o rok
pół schodka na gołębiej
czasem śni mi się co mogłoby być
piwniczne wernisaże
urocze teatro-knajpy
piję kolejną porzeczkową herbatę z miodem
marzą mi się marynarki z lat 80-tych
watowane ramiona
długie swetry
pół schodka na gołębiej
czasem śni mi się co mogłoby być
piwniczne wernisaże
urocze teatro-knajpy
piję kolejną porzeczkową herbatę z miodem
marzą mi się marynarki z lat 80-tych
watowane ramiona
długie swetry
środa, 29 lutego 2012
wtorek, 28 lutego 2012
trzeba było spojrzeć wyżej.
Halina Poświatowska
ciąg dalszy nastąpi?
ty miły jesteś ślepy
więc cię nie winię
ale ja mialam dwoje oczu widzących
na nic
widzącymi oczami
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujełam
[...]
ciąg dalszy nastąpi?
niedziela, 26 lutego 2012
dzień dobry to będzie dzień.
laczego biblioteka w niedzielę jest zamknięta?
dlaczego w kefirku można płacić kartą od dziesięciu złotych?
dlaczego nie mam bankomatu pod domem? dlaczego wszystkie najbliższe bankomaty pobierają prowizję (i to aż pięć złotych, czyli jedną piątą tego co mam?)
dlaczego zawsze jak się obudzę nie mam mleka do kawy bo okazuje się że wypiłam całą butelkę w nocy?
dlaczego kota budzi mnie o 5:00 rano tylko po to, żeby jak wstanę ona mogła pójść spać na cały dzień?
dlaczego jak otworzę okno jest mi za zimno, a jak zamknę jest mi za gorąco?
dlaczego zawsze w (wolną) niedzielę piję kawę o 11:11?
dlaczego w kefirku można płacić kartą od dziesięciu złotych?
dlaczego nie mam bankomatu pod domem? dlaczego wszystkie najbliższe bankomaty pobierają prowizję (i to aż pięć złotych, czyli jedną piątą tego co mam?)
dlaczego zawsze jak się obudzę nie mam mleka do kawy bo okazuje się że wypiłam całą butelkę w nocy?
dlaczego kota budzi mnie o 5:00 rano tylko po to, żeby jak wstanę ona mogła pójść spać na cały dzień?
dlaczego jak otworzę okno jest mi za zimno, a jak zamknę jest mi za gorąco?
dlaczego zawsze w (wolną) niedzielę piję kawę o 11:11?
znów śnisz mi się w jakimś niedookreślonym miejscu
pomiędzy knajpą w której byłam raz w życiu a mieszkaniem znajomych
ubrany tak jak przedwczoraj będąc dalej niż tu czy tam
znów śnisz się i nie mówisz prawie nic
bo w sumie nie wiem co mógłbyś powiedzieć
pomiędzy knajpą w której byłam raz w życiu a mieszkaniem znajomych
ubrany tak jak przedwczoraj będąc dalej niż tu czy tam
znów śnisz się i nie mówisz prawie nic
bo w sumie nie wiem co mógłbyś powiedzieć
piątek, 24 lutego 2012
I am the spring.
roztopiłam się i chlusnęłam z impetem o podłogę
spłynę schodami w dół
by wyparować na przedwiosennym słońcu
i spadnę z jutrzejszym deszczem
prosto na twoją głowę
i już będę wiedzieć gdzie jesteś
spłynę schodami w dół
by wyparować na przedwiosennym słońcu
i spadnę z jutrzejszym deszczem
prosto na twoją głowę
i już będę wiedzieć gdzie jesteś
poniedziałek, 20 lutego 2012
[bez tytułu]
słowa wyślizgują mi się z głowy
chciałam napisać tak dużo
tak barwnie
spektakularnie i z fajerwerkami
ale to coś we mnie nie okazało się buchającym ogniskiem
raczej rozżarzonym węgielkiem który rozlał ciepło po wnętrzu
i znów głupawo się uśmiecham
i niskie przedwiosenne słońce mruży mi oczy
chciałam napisać tak dużo
tak barwnie
spektakularnie i z fajerwerkami
ale to coś we mnie nie okazało się buchającym ogniskiem
raczej rozżarzonym węgielkiem który rozlał ciepło po wnętrzu
i znów głupawo się uśmiecham
i niskie przedwiosenne słońce mruży mi oczy
niedziela, 19 lutego 2012
wtorek, 14 lutego 2012
dzisiejszy wieczór sponsoruje...

...człowiek odpowiedzialny za moje ostatnie zachwyty
(i za większość muzyki która sprawia mi radość)
Agim Dżeljilji
(i za większość muzyki która sprawia mi radość)
Agim Dżeljilji
piątek, 10 lutego 2012
nie polubisz mnie.
- masz doła?
- nie, za duże górki.
(Ki)
trzeba dużo cierpliwości
i dużo zrozumienia
nie polubisz mnie.
- nie, za duże górki.
(Ki)
trzeba dużo cierpliwości
i dużo zrozumienia
nie polubisz mnie.
poniedziałek, 6 lutego 2012
la la la.
myślałam że sentymenty zamarzają przy -20
widocznie źle myślałam
złoszczę się jak mój kot na kryształki żyrandola
które nie są na wyciągnięcie łapki
a przecież stworzone do zabawy
złoszczę się bo chętnie wymieniłabym
zimowe dreszcze na wiosenne deszcze
ale najchętniej na wczesną jesień
taką gdzie jeszcze lato pozostawia nagrzaną ziemię
ale drzewa już rumienią się a niebo chmurzy na stalowy kolor
złoszczę się na przeziębienie
na stosy chusteczek przy wieczyście uroczyście rozścielonym łóżku
wysyłam maile i smsy z pogróżkami
spróbujcież tylko nie odpisać
utopię w swoich łzach
a wiem gdzie mieszkacie!
po lewej stronie obok płuca
za żebrem!
zakopię żywcem w sentymencie
tak jak zrobiłam z tobą
tak, z tobą
tyś
pochowany żywcem
w sentymencie Neny
la la la
klik
widocznie źle myślałam
złoszczę się jak mój kot na kryształki żyrandola
które nie są na wyciągnięcie łapki
a przecież stworzone do zabawy
złoszczę się bo chętnie wymieniłabym
zimowe dreszcze na wiosenne deszcze
ale najchętniej na wczesną jesień
taką gdzie jeszcze lato pozostawia nagrzaną ziemię
ale drzewa już rumienią się a niebo chmurzy na stalowy kolor
złoszczę się na przeziębienie
na stosy chusteczek przy wieczyście uroczyście rozścielonym łóżku
wysyłam maile i smsy z pogróżkami
spróbujcież tylko nie odpisać
utopię w swoich łzach
a wiem gdzie mieszkacie!
po lewej stronie obok płuca
za żebrem!
zakopię żywcem w sentymencie
tak jak zrobiłam z tobą
tak, z tobą
tyś
pochowany żywcem
w sentymencie Neny
la la la
klik
piątek, 20 stycznia 2012
no light. no light.
you want a revelation
you want to get it right
but it’s a conversation
I just can’t have tonight
you want to get it right
but it’s a conversation
I just can’t have tonight
czwartek, 19 stycznia 2012
środa, 18 stycznia 2012
soundtrack: Łukasz Targosz - anarchia liryczna
śnieg miękko kładzie się na ziemi
idealnie równy biały dywan zakrył stare ścieżki
znów stanęłam przy oknie
przypominając sobie
wzruszenie
kiedy weszłam tu pierwszy raz
słuchając flunk if we kiss
to dziwne (lecz wcale nie zaskakujące)
że od tamtego czasu nic się nie zmieniło
z podłogi powyrastały meble
ściany zmieniły kolor
zimny beton nie rani stóp
a ja nucę
I sit on a corner watching people passing by
looking for one
looking for one...
idealnie równy biały dywan zakrył stare ścieżki
znów stanęłam przy oknie
przypominając sobie
wzruszenie
kiedy weszłam tu pierwszy raz
słuchając flunk if we kiss
to dziwne (lecz wcale nie zaskakujące)
że od tamtego czasu nic się nie zmieniło
z podłogi powyrastały meble
ściany zmieniły kolor
zimny beton nie rani stóp
a ja nucę
I sit on a corner watching people passing by
looking for one
looking for one...
piątek, 6 stycznia 2012
czwartek, 5 stycznia 2012
miesiąc wolności od przyziemności.
słucham wszelkich możliwych piosenek o
podróżach
przyjazdach
odjazdach
pociągach
autobusach
tramwajach
tak mi się serce rwie do innych uczuć
płuca do innych atmosfer
już za chwilę trzasnę drzwiami granic mojego świata
podróżach
przyjazdach
odjazdach
pociągach
autobusach
tramwajach
tak mi się serce rwie do innych uczuć
płuca do innych atmosfer
już za chwilę trzasnę drzwiami granic mojego świata
niedziela, 1 stycznia 2012
b/z
wyczołgałam się z barłogu
posprzątałam
kot śpi
ja zastanawiam się czy jestem głodna
siedząc nad kolejną kawą
głowa niespokojnie zmierza ku kolanom
zestaw osób z życzeniami noworocznymi
napawa mnie obawą co do pomyślności świeżo rozpoczętego roku
i przypomina że przeszłość wlecze się nie zważając na to że daty przeskakują
na coraz to wyższe rocznikowe liczby
żądam zmian
od teraz
albo chociaż od jutra
posprzątałam
kot śpi
ja zastanawiam się czy jestem głodna
siedząc nad kolejną kawą
głowa niespokojnie zmierza ku kolanom
zestaw osób z życzeniami noworocznymi
napawa mnie obawą co do pomyślności świeżo rozpoczętego roku
i przypomina że przeszłość wlecze się nie zważając na to że daty przeskakują
na coraz to wyższe rocznikowe liczby
żądam zmian
od teraz
albo chociaż od jutra
piątek, 30 grudnia 2011
niekoniecznie w odpowiedzi.
w te Święta nabrałam takiego dystansu
że gdybym wysłała ci sms
dostałbyś go za kilka lat świetlnych
że gdybym wysłała ci sms
dostałbyś go za kilka lat świetlnych
poniedziałek, 19 grudnia 2011
jestem zła.
czuję w tobie fałsz
nie chcę cię już znać
myślisz tylko jakby znowu kogoś zjeść
pokaż wszystkim nam
jak ważnym można być
kogo znasz i jak można zdobyć świat
czujesz we mnie gniew
bardzo cieszę się
nienawidzę tych którzy kłamią
z kwiatka na kwiatek
łatwo jest tak żyć
powiem tylko krótko to nie gra
będę czekał wciąż
cała wieczność całą noc
zniszczę cię
będę czekał wciąż
na kolejny twój błąd
przysięgamnegatyw - tłustosz
piątek, 16 grudnia 2011
teenage dream
serce wyskakuje z orbity kiedy marzysz o czymś od dawna
kiedy przed snem układasz stos obrazków w ten jeden idealny
zapisujesz kartki pamiętnika wymyślasz swoje scenariusze
lepsze niż rzeczywiste
takie do których chce się wracać
rysujesz mapy obliczasz trasy kalkulujesz koszta
i liczysz na cud
przypadek
który pchnie cię dokładnie przez ciebie obmyślanym torem
kiedy uświadamiasz sobie że to tylko młodzieńcze emocje
nastoletni poryw serca duszy
która chciałaby daleko i w nieznane i żeby jeszcze wszystkim cokolwiek udowodnić
kiedy już prychasz z ironicznym uśmiechem na swoją niedorosłą głupotę
- spełnia ci się
i znów wpisujesz w google to i owo
sprawdzając czy cokolwiek z tych utopijnych planów przetrwało.
kiedy przed snem układasz stos obrazków w ten jeden idealny
zapisujesz kartki pamiętnika wymyślasz swoje scenariusze
lepsze niż rzeczywiste
takie do których chce się wracać
rysujesz mapy obliczasz trasy kalkulujesz koszta
i liczysz na cud
przypadek
który pchnie cię dokładnie przez ciebie obmyślanym torem
kiedy uświadamiasz sobie że to tylko młodzieńcze emocje
nastoletni poryw serca duszy
która chciałaby daleko i w nieznane i żeby jeszcze wszystkim cokolwiek udowodnić
kiedy już prychasz z ironicznym uśmiechem na swoją niedorosłą głupotę
- spełnia ci się
i znów wpisujesz w google to i owo
sprawdzając czy cokolwiek z tych utopijnych planów przetrwało.
jakie to jest zabawne że nigdy nie dowiesz się o mnie prawdy
jaki jestem i jaki chciałbym być
nigdy całej prawdy
klik
jaki jestem i jaki chciałbym być
nigdy całej prawdy
klik
niedziela, 11 grudnia 2011
my search for answers will end in agony.
i każdy księżyc który w pełni wisi na granatowym niebie
powtarza:
to nie twój czas
to nie twój czas
powtarza:
to nie twój czas
to nie twój czas
sobota, 10 grudnia 2011
better luck next time, Nenu.
skulona mknie przez deszcz
depcze najgłębsze kałuże wysiadając z tramwaju
pisze miliardy sms'ów do świata
mruga czarną powieką
przedziera się przez tłum
walczy o swój świat
zbawia swój świat
zasypia zmęczona bezsilnością
marzy o zagranicach świadomości
o metafizycznej Japonii
o świętym niepowtarzalnym niepokoju
klik
depcze najgłębsze kałuże wysiadając z tramwaju
pisze miliardy sms'ów do świata
mruga czarną powieką
przedziera się przez tłum
walczy o swój świat
zbawia swój świat
zasypia zmęczona bezsilnością
marzy o zagranicach świadomości
o metafizycznej Japonii
o świętym niepowtarzalnym niepokoju
klik
środa, 7 grudnia 2011
czwartek, 1 grudnia 2011
in my mind I have shot you and stabbed you through your heart - I just didn't understand the ricochet is the second part.
umawiamy się
dzwonimy
nie odbieramy
nie widzimy się
ty masz zły humor
ja mam zły humor
dwa minusy dają plus
dwa uparte osły dają zły humor do potęgi tysięcznej
nie będziesz się ze mną spotykał pod przymusem
nie będę już dzwonić kiedy łamie mi się świat
i tak nigdy nie mamy czasu razem
osobno zawsze znajdzie się chwila na to i owo
po raz setny można zadać pytanie: gdzie w tym sens?
i co jest z nami? między nami? ni to przyjaźń ni skrajna obojętność
zaprawdę powiadam ci
rzucać talerzami będę
dzwonimy
nie odbieramy
nie widzimy się
ty masz zły humor
ja mam zły humor
dwa minusy dają plus
dwa uparte osły dają zły humor do potęgi tysięcznej
nie będziesz się ze mną spotykał pod przymusem
nie będę już dzwonić kiedy łamie mi się świat
i tak nigdy nie mamy czasu razem
osobno zawsze znajdzie się chwila na to i owo
po raz setny można zadać pytanie: gdzie w tym sens?
i co jest z nami? między nami? ni to przyjaźń ni skrajna obojętność
zaprawdę powiadam ci
rzucać talerzami będę
środa, 23 listopada 2011
there's always something better 'round the corner.
i choć budzisz we mnie najdziksze sentymenty
to gdy podajesz mi czerwoną farbę do włosów
mówię pewnym siebie tonem
- nie będę z powrotem ruda! nie licz na to.
wciąż bardziej granatowa
z kosmykiem wspomnień na szyi
to gdy podajesz mi czerwoną farbę do włosów
mówię pewnym siebie tonem
- nie będę z powrotem ruda! nie licz na to.
wciąż bardziej granatowa
z kosmykiem wspomnień na szyi
wtorek, 22 listopada 2011
życie w mono.
przypaliłam jajeczne grzanki bo napisała do mnie Ginger
- ludziom poprzewracało się w główkach, psze pani.
posłodziłam kawę (pierwszy raz od lat)
mleka nie dolałam tylko dlatego że wypił je kot
nie słucham już
zmień się
pracuj nad sobą
przytłaczasz
jest cię za dużo
ludzie się tobą męczą
jesteś psem któremu co chwilę trzeba patyk
trzeba sobie ciebie dawkować
lepiej mi
z późnym listopadem na karku
z siwymi włosami z których szybciej schodzi farba
z zawodem w którym w końcu się spełniam
z kings of convenience od rana w kuchni
przy przypalonym jajku
ogórkach konserwowych
- ludziom poprzewracało się w główkach, psze pani.
posłodziłam kawę (pierwszy raz od lat)
mleka nie dolałam tylko dlatego że wypił je kot
nie słucham już
zmień się
pracuj nad sobą
przytłaczasz
jest cię za dużo
ludzie się tobą męczą
jesteś psem któremu co chwilę trzeba patyk
trzeba sobie ciebie dawkować
lepiej mi
z późnym listopadem na karku
z siwymi włosami z których szybciej schodzi farba
z zawodem w którym w końcu się spełniam
z kings of convenience od rana w kuchni
przy przypalonym jajku
ogórkach konserwowych
piątek, 18 listopada 2011
pani Przemyk śpiewa nas...
klik
...bo pani Przemyk wie.
wyrzucam dobre wspomnienia
w towarzystwie złych łatwiej się zapomina
i nie tęsknię już tak rozpaczliwie
za staniem pod plakatem leroy merlin
pośród smrodu spalin
huku marketowych wózków
i coraz rzadziej widzieć mnie będziesz
przywyknij
...bo pani Przemyk wie.
wyrzucam dobre wspomnienia
w towarzystwie złych łatwiej się zapomina
i nie tęsknię już tak rozpaczliwie
za staniem pod plakatem leroy merlin
pośród smrodu spalin
huku marketowych wózków
i coraz rzadziej widzieć mnie będziesz
przywyknij
środa, 16 listopada 2011
idę na imprezę...
idę na imprezę
z kokardką pod szyją
w szarych zakolanówkach ze wstążeczkami
granatowa sukienka Alicji z kieszonkami na pustkę
po zegarkach i królikach
wisi swobodnie na moim bladym ciałku
idę na imprezę
z lampką wina pod ścianą siądę
z kreską na oku a'la Marie - ta zmyślająca miłości we Francji
idę na imprezę
singiel ka
singiel ka
singiel ka
jak i PotaPota tak i NenaNena
z kokardką pod szyją
w szarych zakolanówkach ze wstążeczkami
granatowa sukienka Alicji z kieszonkami na pustkę
po zegarkach i królikach
wisi swobodnie na moim bladym ciałku
idę na imprezę
z lampką wina pod ścianą siądę
z kreską na oku a'la Marie - ta zmyślająca miłości we Francji
idę na imprezę
singiel ka
singiel ka
singiel ka
jak i PotaPota tak i NenaNena
wtorek, 15 listopada 2011
poniedziałek, 14 listopada 2011
dorosły bunt.
cool kids of death - wiemy wszystko
zamiast
cool kids of death - niewarto
zamiast
cool kids of death - niewarto
bunt rośnie już nie tylko w nas ale i z nami
czwartek, 10 listopada 2011
te poranki gdy.
wysypała całą fiolkę na rękę
okazało się że została tylko jedna tabletka
gdzie się podziała cała ta kodeina?
od letnich alergii powoli połykała ją jak tlen
w tle grało memories Davida Guetty
zażyła ostatnią dawkę mając nadzieję że ból brzucha
dręczący ją od 4:44 w końcu minie
odkąd przestałeś istnieć dla jej świata
budzi się w momencie przełomu hormonalnego
z bólem brzucha
workiem wspomnień
kotem pod poduszką
mlekiem w lodówce
próbuje zapisać co czuje
ale nie wie
Maria: wiesz. zrobiono kiedyś taki eksperyment. szczury zamknięto w trzech klatkach.
jednym zrobiono szczurze piekło. drugim niebo. a trzecie pozostawiono w umiarkowanych warunkach. okazało się że najdłużej żyły te w szczurzym piekle wśród braku jedzenia i samic. znacznie krócej te w niebie. natomiast te żyjące "normalnie" zdychały jako pierwsze.
ważne żeby coś czuć. niezależnie czy są to pozytywne czy negatywne emocje. ważne żeby były silne. żeby coś trzymało cię z dala od obojętności. coś trzymało cię przy życiu.
okazało się że została tylko jedna tabletka
gdzie się podziała cała ta kodeina?
od letnich alergii powoli połykała ją jak tlen
w tle grało memories Davida Guetty
zażyła ostatnią dawkę mając nadzieję że ból brzucha
dręczący ją od 4:44 w końcu minie
odkąd przestałeś istnieć dla jej świata
budzi się w momencie przełomu hormonalnego
z bólem brzucha
workiem wspomnień
kotem pod poduszką
mlekiem w lodówce
próbuje zapisać co czuje
ale nie wie
Maria: wiesz. zrobiono kiedyś taki eksperyment. szczury zamknięto w trzech klatkach.
jednym zrobiono szczurze piekło. drugim niebo. a trzecie pozostawiono w umiarkowanych warunkach. okazało się że najdłużej żyły te w szczurzym piekle wśród braku jedzenia i samic. znacznie krócej te w niebie. natomiast te żyjące "normalnie" zdychały jako pierwsze.
ważne żeby coś czuć. niezależnie czy są to pozytywne czy negatywne emocje. ważne żeby były silne. żeby coś trzymało cię z dala od obojętności. coś trzymało cię przy życiu.
środa, 9 listopada 2011
samolot pisze wiersz na niebie.
on: pełnia.
ja: spełnia?
on: bo dziś jest. każde. się.
ja: siódma.
bo dziś jest siódma pełnia. każde się spełnia.
ja: spełnia?
on: bo dziś jest. każde. się.
ja: siódma.
bo dziś jest siódma pełnia. każde się spełnia.
wtorek, 8 listopada 2011
dla jasności. o ile tu jesteś.
myślę o tobie ciepło i dobrze
a co za złe mam zachowam dla siebie.
a co za złe mam zachowam dla siebie.
niedziela, 6 listopada 2011
appendix bez numeru.
mój kot codziennie o 4:41 sprawdza czy nie umarłam wbijając mi pazurki w twarz. w razie zatrzymania akcji serca zamieni mnie w kobietę-kota. I like it, like it.
sobota, 5 listopada 2011
flow.
lodówka przygotowuje się do startu
kot biega jak opętany
lodówka mówi że liczy się tylko moje zdanie
kot nie liczy się ze mną
świat prycha
piję zieloną z opuncją bo na jaśmin za późno
rozczula za bardzo
mam rudą pościel a w niej czarno-białe sny
po środku miasta w dwudziestu minutach czekania na tramwaj
zjawia się pomarańczowy samochód który widziałam ostatnio z tobą
czerwony? po co w ogóle się zastanawiać
rozsądek wziął koronę i splendory
serce wierci się
świat prycha
na pryczy świata leżę uwięziona
odliczam kreślę kreski na ścianach
wróć: linie
długie linie jak linia życia
jak prążkowany ogon kota
pomarańcz jakby nie patrzeć jest pozytywnym kolorem
ale co rude to fałszywe
fałszywa pościel
samochód
ostatnie dwa lata
czerwień jest od czerni bogatsza zaledwie o trzy litery
a ja ostatnio cenię sobie minimalizm
więc wybieram czerń
i samotność
bo to jeden
a dwa dusi swoim krótkim łańcuchem trzech liter
tak
tak
niby dwa a jednak trzy
wolę nieskończenie pojemne jeden
wygodne jak pufa z auchan
a jeśli nie wygodne to przynajmniej ładne i zgrabne
i zmieści się w cudze objęcia
zimne
ciepłe
gorące może nawet jeśli trafi się zimą przy grzejniku
nadal piję herbatę z torebką w środku
nadal nie słodzę kawy
wszystko jest po staremu
kot leży na oparciu i czyta
świat prycha
kot biega jak opętany
lodówka mówi że liczy się tylko moje zdanie
kot nie liczy się ze mną
świat prycha
piję zieloną z opuncją bo na jaśmin za późno
rozczula za bardzo
mam rudą pościel a w niej czarno-białe sny
po środku miasta w dwudziestu minutach czekania na tramwaj
zjawia się pomarańczowy samochód który widziałam ostatnio z tobą
czerwony? po co w ogóle się zastanawiać
rozsądek wziął koronę i splendory
serce wierci się
świat prycha
na pryczy świata leżę uwięziona
odliczam kreślę kreski na ścianach
wróć: linie
długie linie jak linia życia
jak prążkowany ogon kota
pomarańcz jakby nie patrzeć jest pozytywnym kolorem
ale co rude to fałszywe
fałszywa pościel
samochód
ostatnie dwa lata
czerwień jest od czerni bogatsza zaledwie o trzy litery
a ja ostatnio cenię sobie minimalizm
więc wybieram czerń
i samotność
bo to jeden
a dwa dusi swoim krótkim łańcuchem trzech liter
tak
tak
niby dwa a jednak trzy
wolę nieskończenie pojemne jeden
wygodne jak pufa z auchan
a jeśli nie wygodne to przynajmniej ładne i zgrabne
i zmieści się w cudze objęcia
zimne
ciepłe
gorące może nawet jeśli trafi się zimą przy grzejniku
nadal piję herbatę z torebką w środku
nadal nie słodzę kawy
wszystko jest po staremu
kot leży na oparciu i czyta
świat prycha
her evening elegance.
jeszcze tylko wieczory widzą mnie płaczącą
podjęłam najgłupszą decyzję swojego życia
która jest zarazem najrozsądniejszą
(witkacowskie kobiety nie dorastają mi do pięt swoją demonicznością)
jeszcze tylko wieczorami widzę cię w każdej twarzy
(spodnie w kratkę
nikon
rozwiany uśmiech)
nie
to nie ty
to tylko ten fizyk z Moskwy którego nie chciałam zatrzymać tylko dlatego że nie był tobą
klik
walczę o swoje życie
a twoje buty leżą obok łóżka
podjęłam najgłupszą decyzję swojego życia
która jest zarazem najrozsądniejszą
(witkacowskie kobiety nie dorastają mi do pięt swoją demonicznością)
jeszcze tylko wieczorami widzę cię w każdej twarzy
(spodnie w kratkę
nikon
rozwiany uśmiech)
nie
to nie ty
to tylko ten fizyk z Moskwy którego nie chciałam zatrzymać tylko dlatego że nie był tobą
klik
walczę o swoje życie
a twoje buty leżą obok łóżka
piątek, 4 listopada 2011
bardzo się boję ale tak ma być.
wszystko jest inaczej niż w książce
miało być na podstawie a na faktach jest
pamiętam tylko
trzy sekundy
no
już cię nie lubię
ciągle to przesiadanie się
każdy wierci we mnie
co za głupi ludzie
źle urządzone wnętrze
straszne te
zasłony
światła jakieś
muchy słabe
energooszczędne
no
NIWEA
miało być na podstawie a na faktach jest
pamiętam tylko
trzy sekundy
no
już cię nie lubię
ciągle to przesiadanie się
każdy wierci we mnie
co za głupi ludzie
źle urządzone wnętrze
straszne te
zasłony
światła jakieś
muchy słabe
energooszczędne
no
NIWEA
czwartek, 3 listopada 2011
an end has a start.
wybieram siebie
tym razem ostatecznie
nie umiemy być obok
nie możemy (nie chcesz) być razem
więc PYK! i nie ma nas wcale
wybieram siebie
tym razem ostatecznie
nie umiemy być obok
nie możemy (nie chcesz) być razem
więc PYK! i nie ma nas wcale
wybieram siebie
sobota, 29 października 2011
you are X.
środa, 26 października 2011
forget everything and remember.
znów tańczę między kuchnią a pokojem
w szarych skarpetkach
na paluszkach
delikatnie odrywam się od ziemi
zamykam oczy i widzę oczy
i swój szeroki uśmiech
i jestem wszędzie
wypełniam cały świat
w szarych skarpetkach
na paluszkach
delikatnie odrywam się od ziemi
zamykam oczy i widzę oczy
i swój szeroki uśmiech
i jestem wszędzie
wypełniam cały świat
niedziela, 23 października 2011
środa, 19 października 2011
pij herbatę.
cytrynowa na niezmienną rzeczywistość
tropikalna na poprawę łuku uśmiechu
czekoladowa na globalne ocieplenie wieczorów
jaśminowa na miłość
wszystkie mam w szafce nad zlewem
wszystkie!
chcesz?
pokazać ci?
ach! nie.
przecież ty wiesz.
przecież ty wszystko wiesz.
zawsze.
brakuje mi jaśminowej
- kłamałam
tropikalna na poprawę łuku uśmiechu
czekoladowa na globalne ocieplenie wieczorów
jaśminowa na miłość
wszystkie mam w szafce nad zlewem
wszystkie!
chcesz?
pokazać ci?
ach! nie.
przecież ty wiesz.
przecież ty wszystko wiesz.
zawsze.
brakuje mi jaśminowej
- kłamałam
poniedziałek, 17 października 2011
w ambasadzie śledzia powiedziałam: "tracę przy bliższym poznaniu".
chcę dziękować
chcę żebyś częściej się uśmiechał
i był taki spokojny
jak dzisiaj w spokojowym kąciku na antresoli
żebyś się cieszył każdym zrobionym zdjęciem
i żeby Sidley doczekał się kolejnej sesji
chcę dziękować
chcę pić z tobą kawę nie mówić o niczym istotnym
- o tym co najważniejsze
póki wciąż gubię się w tym mieście - nie jest źle
- co ja z tobą mam... kawę!
chcę żebyś częściej się uśmiechał
i był taki spokojny
jak dzisiaj w spokojowym kąciku na antresoli
żebyś się cieszył każdym zrobionym zdjęciem
i żeby Sidley doczekał się kolejnej sesji
chcę dziękować
chcę pić z tobą kawę nie mówić o niczym istotnym
- o tym co najważniejsze
póki wciąż gubię się w tym mieście - nie jest źle
- co ja z tobą mam... kawę!
niedziela, 16 października 2011
aura tajemniczości nadal mnie pociąga.
uczynił mój wieczór lepszym jedną piosenką
(o jedną piosenkę?)
klik
brać od obcych jak niepokorne dziecko
(o jedną piosenkę?)
klik
brać od obcych jak niepokorne dziecko
wtorek, 11 października 2011
wtorek, 4 października 2011
kompromis.
trzeba znać swoje miejsce
o ile jest wtedy łatwiej!
trzeba pamiętać że nie można działać
jak mięsień sercowy -
zasadą "wszystko albo nic".
idę na kompromis z samą sobą
z tobą
nie musząc cię tracić
wczoraj popełniłam trzy wirtualne samobójstwa
facebook
blogger
last fm
dziś wszędzie zmartwychwstaję
upokorzyłam samą siebie
i oby na dobre mi to wyszło
tobie? wybaczam bycie tobą
o ile jest wtedy łatwiej!
trzeba pamiętać że nie można działać
jak mięsień sercowy -
zasadą "wszystko albo nic".
idę na kompromis z samą sobą
z tobą
nie musząc cię tracić
wczoraj popełniłam trzy wirtualne samobójstwa
blogger
last fm
dziś wszędzie zmartwychwstaję
upokorzyłam samą siebie
i oby na dobre mi to wyszło
tobie? wybaczam bycie tobą
poniedziałek, 3 października 2011
ki.
nie wygrałam biletów
czyli w kwestii nenowego szczęścia - bez zmian
she feels like kicking out all the windows
czyli w kwestii nenowego szczęścia - bez zmian
she feels like kicking out all the windows
niedziela, 2 października 2011
oddaj mi, to są moje zabawki.
połowa mnie ma się świetnie
druga kompletnie nie może się pozbierać
to pewnie przez ten podzielony mózg
druga kompletnie nie może się pozbierać
to pewnie przez ten podzielony mózg
piątek, 30 września 2011
appendix 134.
rzygam tym milionem gwiazd
rzygam tym milionem gwiazd
rzygam tym milionem gwiazd
rzygam tym milionem gwiazd
chcę tylko ciebie
chcę tylko ciebie
chcę tylko ciebie
chcę tylko ciebie
klik
rzygam tym milionem gwiazd
rzygam tym milionem gwiazd
rzygam tym milionem gwiazd
chcę tylko ciebie
chcę tylko ciebie
chcę tylko ciebie
chcę tylko ciebie
klik
napisy końcowe.
widocznie tak miało być
odchodzę i nie wiem czy wrócę
jeśli nie będziesz mnie szukał
łatwiej będzie zatuszować pamięć
oszukać serce
pozwolić oczom nie krwawić łzami
wezmę głęboki oddech
już wyczyściłam skrzynkę mailową
pamięć telefonu
skasowałam wszystkie twoje zdjęcia
wiję sobie czyste gniazdko spokoju psychicznego
nasze oczekiwania minęły się
jak pociągi jadące w zupełnie innych kierunkach
my sami - zderzyliśmy się całym swym istnieniem
i choć wyszliśmy cało z tej kraksy
u mnie pojawiły się powikłania
i choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę...
odchodzę i nie wiem czy wrócę
jeśli nie będziesz mnie szukał
łatwiej będzie zatuszować pamięć
oszukać serce
pozwolić oczom nie krwawić łzami
wezmę głęboki oddech
już wyczyściłam skrzynkę mailową
pamięć telefonu
skasowałam wszystkie twoje zdjęcia
wiję sobie czyste gniazdko spokoju psychicznego
nasze oczekiwania minęły się
jak pociągi jadące w zupełnie innych kierunkach
my sami - zderzyliśmy się całym swym istnieniem
i choć wyszliśmy cało z tej kraksy
u mnie pojawiły się powikłania
i choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę...
czwartek, 29 września 2011
wyjaśnij mi.
tak się wiercisz w tym fotelu prawd i zwierzeń
że czuję bolesny ucisk w okolicach mostka
oni wszyscy dorzucają worki pełne piasku swoich prawd
i sprawiają że nasz idealny balon spada
ja tak bardzo chcę ci wierzyć
i tak średnio umiem
choćby najgorszą prawdę
ale TWOJĄ
nie cudzą
niczyją
nawet nie moją
mi daj
że czuję bolesny ucisk w okolicach mostka
oni wszyscy dorzucają worki pełne piasku swoich prawd
i sprawiają że nasz idealny balon spada
ja tak bardzo chcę ci wierzyć
i tak średnio umiem
choćby najgorszą prawdę
ale TWOJĄ
nie cudzą
niczyją
nawet nie moją
mi daj
poniedziałek, 26 września 2011
jesteś mi koniecznie do życia potrzebny.
minęło tyle czasu a ja dalej przykładam dłoń do policzka
zagięty mały palec do ust
opieram go na krawędzi
czuję gładkość swojej skóry
każde pęknięcie warg
ciepło oddechu
podane na dłoni jak na tacy
minęło tyle czasu a ja dalej trzymam cię w ramkach mojego życia
i nadal mogę słuchać preludu 13
zagięty mały palec do ust
opieram go na krawędzi
czuję gładkość swojej skóry
każde pęknięcie warg
ciepło oddechu
podane na dłoni jak na tacy
minęło tyle czasu a ja dalej trzymam cię w ramkach mojego życia
i nadal mogę słuchać preludu 13
niedziela, 25 września 2011
piątek, 23 września 2011
jesienne playlisty.
you will not ever be forgotten by me in the procession of the mighty stars.
your name is sung and tattooed now on my heart. here I will carry you forever.
your name is sung and tattooed now on my heart. here I will carry you forever.
Główną bohaterką mojej opowieści jest kobieta rozczarowana,
zakleszczona w niesatysfakcjonującym,
dopalającym się związku.
W ciągu jednej nocy doznaje olśnienia,
które sprawia, że odkrywa siebie na nowo...
zakleszczona w niesatysfakcjonującym,
dopalającym się związku.
W ciągu jednej nocy doznaje olśnienia,
które sprawia, że odkrywa siebie na nowo...
czwartek, 22 września 2011
wtorek, 20 września 2011
(zawsze) masz rację.
nawet najmiększą i najwygodniejszą poduszkę
trzeba czasem strzepnąć
by znów była miękka i wygodna.
trzeba czasem strzepnąć
by znów była miękka i wygodna.
nie wątpię w ciebie
poniedziałek, 19 września 2011
piątek, 16 września 2011
spoons.
klik
włączyło się i zapętliło w jakimś dziwnym wspomnieniu. pomiędzy słowem pisanym a niewyraźną wizją przed uniesionymi sprzed laptopowego monitora oczami. i uśmiecham się jakoś tak dziwnie. jakby nie po mojemu. produkcja liter ustała. teraz produkują się myśli. i znów oczy mam od ust większe a usta jakieś niewyraźne i rozmazane mimo iż bez szminki. wachluję palące policzki rzęsami czekając aż to uczucie ustanie i jednocześnie wybitnie tego nie chcąc. kiedy zamykam oczy jestem tam, na kładce. z tobą.
włączyło się i zapętliło w jakimś dziwnym wspomnieniu. pomiędzy słowem pisanym a niewyraźną wizją przed uniesionymi sprzed laptopowego monitora oczami. i uśmiecham się jakoś tak dziwnie. jakby nie po mojemu. produkcja liter ustała. teraz produkują się myśli. i znów oczy mam od ust większe a usta jakieś niewyraźne i rozmazane mimo iż bez szminki. wachluję palące policzki rzęsami czekając aż to uczucie ustanie i jednocześnie wybitnie tego nie chcąc. kiedy zamykam oczy jestem tam, na kładce. z tobą.
środa, 14 września 2011
ab ovo.
tak jakbyśmy się znali od zawsze.
tak jakbyśmy się dopiero co spotkali.
z brązowym cukrem Spokoju - po raz kolejny - w roli głównej.
tak jakbyśmy się dopiero co spotkali.
z brązowym cukrem Spokoju - po raz kolejny - w roli głównej.
piątek, 9 września 2011
krótko.
recollect me, darling
raise me to your lips...
- tłucze się w głowie
zrozumienie jest błogosławieństwem
kiedy rozumiem - nie gniewam się i nie smucę
pozwól mi więc rozumieć jak najczęściej
nieporozumienie - przyczyną wszelkich nieszczęść
przed niezrozumieniem chroń mnie jak parasolem od deszczu
karm mnie zrozumieniem w dzień powszedni
w świąteczny obsypuj rozjaśnieniem myśli
i wszystko będzie dobrze
- tak jak dziś
znów z tobą.
raise me to your lips...
- tłucze się w głowie
zrozumienie jest błogosławieństwem
kiedy rozumiem - nie gniewam się i nie smucę
pozwól mi więc rozumieć jak najczęściej
nieporozumienie - przyczyną wszelkich nieszczęść
przed niezrozumieniem chroń mnie jak parasolem od deszczu
karm mnie zrozumieniem w dzień powszedni
w świąteczny obsypuj rozjaśnieniem myśli
i wszystko będzie dobrze
- tak jak dziś
znów z tobą.
wtorek, 6 września 2011
anchor up!
słucham rozwodnionych melodii
ściany wypełnia przyjemne dla ucha drżenie
jeszcze nie tupot kocich łapek
tak mi wszędzie po drodze!
beztroska, och!
ściany wypełnia przyjemne dla ucha drżenie
jeszcze nie tupot kocich łapek
tak mi wszędzie po drodze!
beztroska, och!
niedziela, 4 września 2011
sobota, 3 września 2011
zaloguj się - wyloguj się.
zachwycam się dziś
tym że ludzie wymyślili tyle pięknych rzeczy
z natchnienia
od niechcenia
z potrzeby
z tęsknoty
lubię to że u niego w kuchni (zabałaganionej remontem)
gra chrześcijański pop
i smutne pieśni o nieszczęśliwych rycerzach
lubię sielankowy spokój jego mieszkania
(w sercu ruchliwego miasta!)
tam czas zastyga
- może pomaluję ten tandetnie czerwono-plastikowy zegar na biało? zostało mi trochę farby.
jutro o świcie śniadanie i targ staroci
tym że ludzie wymyślili tyle pięknych rzeczy
z natchnienia
od niechcenia
z potrzeby
z tęsknoty
lubię to że u niego w kuchni (zabałaganionej remontem)
gra chrześcijański pop
i smutne pieśni o nieszczęśliwych rycerzach
lubię sielankowy spokój jego mieszkania
(w sercu ruchliwego miasta!)
tam czas zastyga
- może pomaluję ten tandetnie czerwono-plastikowy zegar na biało? zostało mi trochę farby.
jutro o świcie śniadanie i targ staroci
cała jestem jednym wielkim sentymentem.
czwartek, 1 września 2011
mapa nocy.
(zamknąć siebie w sobie
zasnąć spokojnie
obudzić się dobrze)
it's time to be here alone
it's fine to be here alone
zasnąć spokojnie
obudzić się dobrze)
it's time to be here alone
it's fine to be here alone
środa, 31 sierpnia 2011
appendix 133.
nie zasłużyłeś.
...and Susie knows her baby was a family man
but the world has got him down on his knees
...and Susie knows her baby was a family man
but the world has got him down on his knees
sens?
to jak mówić spalonemu domowi
że już nikt nie zamieszka w jego zwęglonych ścianach
dopóki się go nie odbuduje
(ale czy to będzie ten sam dom? nie)
to jak mówić ogryzkowi
że już nigdy nie będzie soczystym jabłkiem
dopóki nie wsiąknie w ziemię a z jego ziarna nie wyrośnie nowa jabłoń
(czy znajdzie się na niej tamto jabłko? nie)
to jak mówić starym butom
że się je wyrzuca i nigdy nie włoży ich ponownie wybierając się na wędrówkę
dopóki nie kupi się takich samych znów pięknych i wygodnych
(czy to będą te same buty? nie)
zwęglony dom zginie w zapomnieniu
ogryzek zgnije w ziemi
buty wylądują na wysypisku
but if you feel better, I don't mind
uspokój ją
podaruj spokój sobie
że już nikt nie zamieszka w jego zwęglonych ścianach
dopóki się go nie odbuduje
(ale czy to będzie ten sam dom? nie)
to jak mówić ogryzkowi
że już nigdy nie będzie soczystym jabłkiem
dopóki nie wsiąknie w ziemię a z jego ziarna nie wyrośnie nowa jabłoń
(czy znajdzie się na niej tamto jabłko? nie)
to jak mówić starym butom
że się je wyrzuca i nigdy nie włoży ich ponownie wybierając się na wędrówkę
dopóki nie kupi się takich samych znów pięknych i wygodnych
(czy to będą te same buty? nie)
zwęglony dom zginie w zapomnieniu
ogryzek zgnije w ziemi
buty wylądują na wysypisku
but if you feel better, I don't mind
uspokój ją
podaruj spokój sobie
wtorek, 30 sierpnia 2011
appendix 132.
czasem trzeba wyjść z siebie
odkleić oczy od własnego ja
by zobaczyć światełko w tunelu
i dlatego lubię mówić z tobą
odkleić oczy od własnego ja
by zobaczyć światełko w tunelu
i dlatego lubię mówić z tobą
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Haśka wieczorową porą.
przyszła do mnie powoli
znacząc powietrze swoim niespokojnym oddechem
serce dudniło ze zmęczenia choć przecież jechała windą
usiadła na niebieskiej pufie chowając się w swoich ramionach
- zaparzę nam herbaty tylko uspokoję machinę ciała
- nie wygłupiaj się, już się parzy
wiedziałam przecież że przyjdzie
byłam przygotowana
jak gorliwy człowiek na koniec świata
jak niebo na uderzenie pioruna
oddycha spokojniej i delikatnie się uśmiecha
- co mi dzisiaj powiesz?
- powiem? podpowiem.
znacząc powietrze swoim niespokojnym oddechem
serce dudniło ze zmęczenia choć przecież jechała windą
usiadła na niebieskiej pufie chowając się w swoich ramionach
- zaparzę nam herbaty tylko uspokoję machinę ciała
- nie wygłupiaj się, już się parzy
wiedziałam przecież że przyjdzie
byłam przygotowana
jak gorliwy człowiek na koniec świata
jak niebo na uderzenie pioruna
oddycha spokojniej i delikatnie się uśmiecha
- co mi dzisiaj powiesz?
- powiem? podpowiem.
jesteś
jak księżyc wyraźny
świecisz
na moim chłodnym niebie
niedziela, 28 sierpnia 2011
jar of hearts.
oglądam Smallville i kroję jabłka w półplasterki
(do suszenia)
do jesiennej herbaty z miodem będą jak znalazł
zamiast miodu można też będzie dodać konfitury żurawinowej
już nie mogę się doczekać
kocham jesień
jesienią kocham najbardziej.
(do suszenia)
do jesiennej herbaty z miodem będą jak znalazł
zamiast miodu można też będzie dodać konfitury żurawinowej
już nie mogę się doczekać
kocham jesień
jesienią kocham najbardziej.
sobota, 27 sierpnia 2011
contagious & overwhelming
jest mnie za dużo
ciebie też
wypełniamy cały świat
nie zostawiając wolnego miejsca
na nikogo i na nic
musimy kurczyć się
implodować
usuwać
przesuwać
przestawiać
robić przejście dla tych czy owych
moje serce
i twój rozum
ciebie też
wypełniamy cały świat
nie zostawiając wolnego miejsca
na nikogo i na nic
musimy kurczyć się
implodować
usuwać
przesuwać
przestawiać
robić przejście dla tych czy owych
moje serce
i twój rozum
Subskrybuj:
Posty (Atom)







