I think I love you - but I don't want to know it for sure.
tak zagrało radio
wpierając mi że mówi prawdę.
siedziałam obojętnie na jednej z ławek
nie chcąc wierzyć.
serce to tylko pompka tłocząca krew.
szalona maszyneria tłukąca się pod żebrem.
środa, 30 czerwca 2010
wtorek, 29 czerwca 2010
proszę, przyjdź.
serce układa się w supełek
jak śpiący na poduszce kot
chucha sobie w brzuszek i jest mu ciepło
i niczego nie potrzebuje więcej
wyjada krem czekoladowo-orzechowy ze słoiczka
i mruczy w swoim błogim rozmemłaniu
przyjdź i pogłaszcz je
słowem - choćby najgorszym
od ciebie przecież przyjmie każde
nawet od lodu zimniejsze
nawet ostrzejsze od szpilki
błagam przyjdź
pręży się na parapecie i miauczy
wypatruje świecącymi zielonymi ślepkami
pogłaszcz je
przyjdź
zostań
jak śpiący na poduszce kot
chucha sobie w brzuszek i jest mu ciepło
i niczego nie potrzebuje więcej
wyjada krem czekoladowo-orzechowy ze słoiczka
i mruczy w swoim błogim rozmemłaniu
przyjdź i pogłaszcz je
słowem - choćby najgorszym
od ciebie przecież przyjmie każde
nawet od lodu zimniejsze
nawet ostrzejsze od szpilki
błagam przyjdź
pręży się na parapecie i miauczy
wypatruje świecącymi zielonymi ślepkami
pogłaszcz je
przyjdź
zostań
poniedziałek, 28 czerwca 2010
jump!
dno gdzieś zanika. widać tylko niedopałki serc pływające pod powierzchnią. życie powolutku zanika z każdym oddechem jak dym dogasającego papierosa. coraz mniej dni. kończą się precyzyjnie wyliczone skurcze serca. utwór zbliża się ku finałowi.
- tak to widzi p. Baudelaire maszerujący po mojej głowie w swoich dekadenckich butach.
chcę wyskoczyć z twojego okna - zanurzyć się w niemożliwym - p. Uroczy
chcę pójść za tobą jak ta nieszczęsna Kasia z Heilbronnu stworzona przez p. Kleista
p. Vega powiedziała mi dziś że jestem tylko małą niebieską smutną rzeczą zgubioną w twojej kieszeni - zaplątaną w twoje doskonałe palce
mała niebieska szklana kulka - zabierz mnie wszędzie gdzie ze chcesz
- a najlepiej do siebie - żebym mogła wyskoczyć z twojego okna, p. Uroczy
i być najbliżej ciebie bliżej nawet niż twoje splątane myśli i zadumane serce.
- tak to widzi p. Baudelaire maszerujący po mojej głowie w swoich dekadenckich butach.
chcę wyskoczyć z twojego okna - zanurzyć się w niemożliwym - p. Uroczy
chcę pójść za tobą jak ta nieszczęsna Kasia z Heilbronnu stworzona przez p. Kleista
p. Vega powiedziała mi dziś że jestem tylko małą niebieską smutną rzeczą zgubioną w twojej kieszeni - zaplątaną w twoje doskonałe palce
mała niebieska szklana kulka - zabierz mnie wszędzie gdzie ze chcesz
- a najlepiej do siebie - żebym mogła wyskoczyć z twojego okna, p. Uroczy
i być najbliżej ciebie bliżej nawet niż twoje splątane myśli i zadumane serce.
sobota, 26 czerwca 2010
klinika psychoromana.
płynę z dźwiękami audytywnym kanałem
odmieniam się przez przypadki
(ty także - jak najbardziej)
tęsknota skrapla się na szybie
serce pika - miarowo - wyjątkowo równo
każde słowo jest dobre
to raczej pozytywny stan
zarezerwowałam dla nas miejsce na dzisiejszą noc
w klinice psychoromana
loża vipowska?
nie - jakieś podcienia świadomości. wystarczą.
odmieniam się przez przypadki
(ty także - jak najbardziej)
tęsknota skrapla się na szybie
serce pika - miarowo - wyjątkowo równo
każde słowo jest dobre
to raczej pozytywny stan
zarezerwowałam dla nas miejsce na dzisiejszą noc
w klinice psychoromana
loża vipowska?
nie - jakieś podcienia świadomości. wystarczą.
czwartek, 24 czerwca 2010
appendix 43.
przedsmak tęsknocy.
tętni.
pika serce w kształcie poduszki.
uczucie ukłucie uwikłanie w sidła.
błogostan !
tętni.
pika serce w kształcie poduszki.
uczucie ukłucie uwikłanie w sidła.
błogostan !
so light !
turlam się ze schodów
nie jadę windą
lepiej mieć całe ciało posiniaczone
i obolałe
- czuję że żyję !
ale jaką to różnicę tak naprawdę robi ?
ważne że dobrze jest.
ważne że cokolwiek czuć.
ważne że
- och !
nie jadę windą
lepiej mieć całe ciało posiniaczone
i obolałe
- czuję że żyję !
ale jaką to różnicę tak naprawdę robi ?
ważne że dobrze jest.
ważne że cokolwiek czuć.
ważne że
- och !
środa, 23 czerwca 2010
w tle: patryk_t - sweet taste of death
zabierz mnie choć raz ze sobą do tego twojego świata
świata bezbrzeżnej imaginacji - gdzie rzeczywistość głaszcze odkształceniem
gdzie obojętność jest różowa siedzi na parapecie nieba i macha nogami
gdzie metafizyka uderza dusznym zapachem palonej wanilii
zabierz mnie - choć raz
na wycieczkę? przechadzkę? przejażdżkę krętą linią nieświadomego
zarzucę na siebie szal halucynacji
przeskoczę przez tą rzekę którą płyną ci uwięzieni tu na zawsze
nie zamoczę ani czubka palca
wystarczy że ty masz mokre stopy
zabierz mnie tam ! a potem wyprowadź z powrotem - przez furtkę do normalności
po nitce zaznaczając ślad
do kłębka codziennej przewidywalności
nie stój bezczynnie w bramie - nie żegnaj się ze mną
chyba nie chcesz tam zostać ! proszę wróć
złap moją rękę choć prawie przeźroczystą się staje
więdnie na niecodziennym potrójnym słońcu
proszę nie wyciągaj nożyczek nie przecinaj wiązań świata
wróć ze mną
wróć ze mną
wróć ze mną
nie możemy przecież rozmawiać przez mur.
świata bezbrzeżnej imaginacji - gdzie rzeczywistość głaszcze odkształceniem
gdzie obojętność jest różowa siedzi na parapecie nieba i macha nogami
gdzie metafizyka uderza dusznym zapachem palonej wanilii
zabierz mnie - choć raz
na wycieczkę? przechadzkę? przejażdżkę krętą linią nieświadomego
zarzucę na siebie szal halucynacji
przeskoczę przez tą rzekę którą płyną ci uwięzieni tu na zawsze
nie zamoczę ani czubka palca
wystarczy że ty masz mokre stopy
zabierz mnie tam ! a potem wyprowadź z powrotem - przez furtkę do normalności
po nitce zaznaczając ślad
do kłębka codziennej przewidywalności
nie stój bezczynnie w bramie - nie żegnaj się ze mną
chyba nie chcesz tam zostać ! proszę wróć
złap moją rękę choć prawie przeźroczystą się staje
więdnie na niecodziennym potrójnym słońcu
proszę nie wyciągaj nożyczek nie przecinaj wiązań świata
wróć ze mną
wróć ze mną
wróć ze mną
nie możemy przecież rozmawiać przez mur.
bałaganiarstwo uczuć jeden i jedna druga.
siedzi i wyjada jakieś tajskie jedzenie ze słoika
zapychając usta bułką
pije niemiłosiernie dużo ostatnio
- a i tak czuje się jakaś taka odwodniona.
denerwuje się kiedy playlista się skończy
i podskakuje jej serce kiedy słyszy to przeraźliwe
I CAN'T SLEEP UNTIL I DEVOUR YOU !
uzależniona od adrenaliny.
i nie lubi cię !
nie lubi cię za to że musi tyle o tobie myśleć
za to że nie może doczytać książki do końca bez zerknięcia
czego ostatnio słuchałeś.
co napisałeś.
co robisz.
gdzie jesteś.
i może przede wszystkim
JAK SIĘ CZUJESZ ?
i te okulary w kształcie serc tak bezustannie się z tobą kojarzą
nie zepsuje ci ich jeśli nie zepsujesz jej serca.
bo 'złamać' to za mało powiedziane.
toksyny.
mnóstwo toksyn.
od płuc do wątroby.
uważaj bo jak cię spotka to cię zje.
nawet gryźć nie będzie.
połknie w całości
w jednym kawałeczku
ciebie
- jak tą tajską mieszaninę ze słoika.
i wreszcie się nasyci
zapychając usta bułką
pije niemiłosiernie dużo ostatnio
- a i tak czuje się jakaś taka odwodniona.
denerwuje się kiedy playlista się skończy
i podskakuje jej serce kiedy słyszy to przeraźliwe
I CAN'T SLEEP UNTIL I DEVOUR YOU !
uzależniona od adrenaliny.
i nie lubi cię !
nie lubi cię za to że musi tyle o tobie myśleć
za to że nie może doczytać książki do końca bez zerknięcia
czego ostatnio słuchałeś.
co napisałeś.
co robisz.
gdzie jesteś.
i może przede wszystkim
JAK SIĘ CZUJESZ ?
i te okulary w kształcie serc tak bezustannie się z tobą kojarzą
nie zepsuje ci ich jeśli nie zepsujesz jej serca.
bo 'złamać' to za mało powiedziane.
toksyny.
mnóstwo toksyn.
od płuc do wątroby.
uważaj bo jak cię spotka to cię zje.
nawet gryźć nie będzie.
połknie w całości
w jednym kawałeczku
ciebie
- jak tą tajską mieszaninę ze słoika.
i wreszcie się nasyci
wtorek, 22 czerwca 2010
"tak chciałabym...
...móc ci pomóc."
- zduszony jęk wydobył się z jej serca. przymrużone oczy niezdolne do płaczu zaświeciły się nieziemskim blaskiem. usta skrzywiły w bolesnym grymasie.
ukłucie w dołku - najdotkliwsze z możliwych.
- zduszony jęk wydobył się z jej serca. przymrużone oczy niezdolne do płaczu zaświeciły się nieziemskim blaskiem. usta skrzywiły w bolesnym grymasie.
ukłucie w dołku - najdotkliwsze z możliwych.
poniedziałek, 21 czerwca 2010
you and me and the devil makes three.

zapomniała co to noc kupały
nie będzie puszczać wianków
na wypolerowane fale rzeki
nie będzie patrzeć
jak jej świeca powoli gaśnie
nie będzie nawet wypatrywać
czy ktoś już wyłowił jej wianek
który naznaczony przeszłością Ofelii
ciągnie ku otchłani
musi zapomnieć kim była
musi nie myśleć kim jest
musi nie marzyć kim będzie



teraz liczy się Faust
na wypolerowane fale rzeki
nie będzie patrzeć
jak jej świeca powoli gaśnie
nie będzie nawet wypatrywać
czy ktoś już wyłowił jej wianek
który naznaczony przeszłością Ofelii
ciągnie ku otchłani
musi zapomnieć kim była
musi nie myśleć kim jest
musi nie marzyć kim będzie



teraz liczy się Faust
appendix 41.
dwudziesty czerwca/dzwudziesty pierwszy czerwca dwa tysiące dziesięć.
jakby lepiej -
nie dbam że jak to powiem to może się odmienić
w zuchwałej chwili pożądania nadałam tobie takie imię
że znajdę cię na końcu świata i już się z tobą nie rozminę
nie dbam że jak to powiem to może się odmienić
w zuchwałej chwili pożądania nadałam tobie takie imię
że znajdę cię na końcu świata i już się z tobą nie rozminę
niedziela, 20 czerwca 2010
oh !
znów przegapiła. znów przeoczyła.
METAFIZYCZNY SZCZĘKOŚCISK dalej trzyma.
miłość jest jak opium
głębokie zanurzenie
bez dni i bez nocy
zupełne oddalenie
METAFIZYCZNY SZCZĘKOŚCISK dalej trzyma.
miłość jest jak opium
głębokie zanurzenie
bez dni i bez nocy
zupełne oddalenie
I can't sleep until I devour you.
this world is forcing me to hold your hand
even if I don't want to
even when I cry - no! not this guy. not this time.
this cruel world we live in is putting you in my head and heart.
even when I say - it's enough! stop it!
it won't.
everything says: GET HIM. TAKE HIM. EAT HIM.
perhaps I should. who knows?
this crazy world won't give me the answer.
even when I ask ten tousand times.
the answer is the same: SILENCE.
GET HIM. TAKE HIM. EAT HIM.
even if I don't want to
even when I cry - no! not this guy. not this time.
this cruel world we live in is putting you in my head and heart.
even when I say - it's enough! stop it!
it won't.
everything says: GET HIM. TAKE HIM. EAT HIM.
perhaps I should. who knows?
this crazy world won't give me the answer.
even when I ask ten tousand times.
the answer is the same: SILENCE.
GET HIM. TAKE HIM. EAT HIM.
sobota, 19 czerwca 2010
jakżesz ja się uspokoję?
przytłoczyła mnie samotność
złamała mnie.
tyle za mną człapała próbując zgiąć moje kolana
czaiła się za krzakami obłędu by podstawić mi nogę
nocą zakradała się i żyletką marzeń sennych przycinała moje skrzydła.
udało się jej - płacz - zgrzytanie zębów - drgawki
delirium
udało jej się ! teraz śmieje się swoimi zębami z czarnych pereł
teraz poddaje w wątpliwość mój zdrowy rozsądek
mój leibnizowski optymizm
już nie wiem czy żyję na najlepszym z dostępnych światów.
skoro wszystko jest podwójne - nawet głupi kubek z rumiankiem
ma denko i górę - idealnie się uzupełniające.
TA SPOD CZWÓRKI ZNÓW WRZESZCZY! -
zaczną komentować sąsiedzi
TA CO NIE MA ZASŁON W OKNACH ZNÓW MIOTA SIĘ PO PODŁODZE...
- MNIE TO JEJ ŻAL...
- WARIATKA...
- CHORA...
- POMOC MOŻE JAKĄŚ...
- A CO SIĘ MIESZAĆ BĘDZIESZ NIE TWOJA SPRAWA...
- JA MAM DZIECKO MAŁE... SPAĆ...
znów wstają wracają ogromne olbrzymie żyjące przytomne.
znów wstają wracają ogromne olbrzymie żyjące przytomne.
a wiatr dmie szumi jak kłębek wełny w mojej głowie
się wije
wije się jak ja
na łóżku KTÓREGO TEŻ PRZECIEŻ NIE MAM!
na pojedynczej poduszce
z ust wypuszczając ciepły kłębuszek wieczornych myśli
głośno wypowiadanych
do lustra.
jedni piją do lustra.
ja gadam do lustra.
a przecież to ta sama - mroczna drug queen
neobarokowa diva
długaśnym językiem oplata i mnie i jego
jej wysokość nieśmiertelność nienawiść Samotność.
bijmy jej ukłony! oddajmy należną cześć! o, Samotności - zawiń nas w twe czarne koronkowe rękawiczki. otul zwiędłymi różami.
bo tylko tak dane jest nam poznać co czujemy
- na odległość kilku przecznic
siedmiu kilometrów z ogonkiem
wzdychać do swoich ścian
chodzić po ścianach
upajać się
ja - psychiką
on - ...
w gromach i w wichrze szaleje w mroku mdlejący i cichszy.
Wyspiański nie umie wyzwolić.
Witkacy nie umie nauczyć zapominać.
Kantor nie umie oswoić samotności.
Nena nie umie żyć.
złamała mnie.
tyle za mną człapała próbując zgiąć moje kolana
czaiła się za krzakami obłędu by podstawić mi nogę
nocą zakradała się i żyletką marzeń sennych przycinała moje skrzydła.
udało się jej - płacz - zgrzytanie zębów - drgawki
delirium
udało jej się ! teraz śmieje się swoimi zębami z czarnych pereł
teraz poddaje w wątpliwość mój zdrowy rozsądek
mój leibnizowski optymizm
już nie wiem czy żyję na najlepszym z dostępnych światów.
skoro wszystko jest podwójne - nawet głupi kubek z rumiankiem
ma denko i górę - idealnie się uzupełniające.
TA SPOD CZWÓRKI ZNÓW WRZESZCZY! -
zaczną komentować sąsiedzi
TA CO NIE MA ZASŁON W OKNACH ZNÓW MIOTA SIĘ PO PODŁODZE...
- MNIE TO JEJ ŻAL...
- WARIATKA...
- CHORA...
- POMOC MOŻE JAKĄŚ...
- A CO SIĘ MIESZAĆ BĘDZIESZ NIE TWOJA SPRAWA...
- JA MAM DZIECKO MAŁE... SPAĆ...
znów wstają wracają ogromne olbrzymie żyjące przytomne.
znów wstają wracają ogromne olbrzymie żyjące przytomne.
a wiatr dmie szumi jak kłębek wełny w mojej głowie
się wije
wije się jak ja
na łóżku KTÓREGO TEŻ PRZECIEŻ NIE MAM!
na pojedynczej poduszce
z ust wypuszczając ciepły kłębuszek wieczornych myśli
głośno wypowiadanych
do lustra.
jedni piją do lustra.
ja gadam do lustra.
a przecież to ta sama - mroczna drug queen
neobarokowa diva
długaśnym językiem oplata i mnie i jego
jej wysokość nieśmiertelność nienawiść Samotność.
bijmy jej ukłony! oddajmy należną cześć! o, Samotności - zawiń nas w twe czarne koronkowe rękawiczki. otul zwiędłymi różami.
bo tylko tak dane jest nam poznać co czujemy
- na odległość kilku przecznic
siedmiu kilometrów z ogonkiem
wzdychać do swoich ścian
chodzić po ścianach
upajać się
ja - psychiką
on - ...
w gromach i w wichrze szaleje w mroku mdlejący i cichszy.
Wyspiański nie umie wyzwolić.
Witkacy nie umie nauczyć zapominać.
Kantor nie umie oswoić samotności.
Nena nie umie żyć.
czwartek, 17 czerwca 2010
621 upadek Neny?
blue now is the colour
love the drug I'm needing
got to keep this feeling
with the headlights burning
we're looking up for something
answers on the ceiling
watching out the windows
watch the way the wind blows
soon it will be morning
still the question lingers
I twist it round my fingers
could you be my calling?
see this winged boy falling
falling out of something
hits the drug I'm needing
arrows that he's turning
need to keep this feeling
slow drug in the morning
- PJ Harvey
a video inne (bo dlaczego niby nie?)
skoro przecież wszystko jest możliwe
wszystko da się zrobić
czytając dokładnie instrukcję obsługi.
love the drug I'm needing
got to keep this feeling
with the headlights burning
we're looking up for something
answers on the ceiling
watching out the windows
watch the way the wind blows
soon it will be morning
still the question lingers
I twist it round my fingers
could you be my calling?
see this winged boy falling
falling out of something
hits the drug I'm needing
arrows that he's turning
need to keep this feeling
slow drug in the morning
- PJ Harvey
a video inne (bo dlaczego niby nie?)
skoro przecież wszystko jest możliwe
wszystko da się zrobić
czytając dokładnie instrukcję obsługi.
środa, 16 czerwca 2010
ości samotności contra ości miłości.
drapią mnie z każdej strony
jeszcze na domiar niedobrego elektrony
lepią się do mnie
przez eluce wysyłane.
po ścianach pełza samotne ustatkowanie
ustatkowienie - kiwać się na fali samotności
nie spaść
nie spać
ość miłości już dawno wbiła się w gardło
ty złamiesz mnie albo ja złamię ciebie
ale dalej tak milczeć tak zasklepiać się w tych swoich
małych kartonowych pudełeczkach
danger - solitude
danger - loneliness
wybuchnę może
może ty
trzy miesiące nieustannej walki o przetrwanie
ty czy ja
jakby to było takie istotne
jakby było się nad czym zastanawiać głowić
sercić?
bo w języku polskim powinno być jeszcze jedno słowo pomiędzy
LUBIĘ a KOCHAM.
jeszcze na domiar niedobrego elektrony
lepią się do mnie
przez eluce wysyłane.
po ścianach pełza samotne ustatkowanie
ustatkowienie - kiwać się na fali samotności
nie spaść
nie spać
ość miłości już dawno wbiła się w gardło
ty złamiesz mnie albo ja złamię ciebie
ale dalej tak milczeć tak zasklepiać się w tych swoich
małych kartonowych pudełeczkach
danger - solitude
danger - loneliness
wybuchnę może
może ty
trzy miesiące nieustannej walki o przetrwanie
ty czy ja
jakby to było takie istotne
jakby było się nad czym zastanawiać głowić
sercić?
bo w języku polskim powinno być jeszcze jedno słowo pomiędzy
LUBIĘ a KOCHAM.
wtorek, 15 czerwca 2010
tainted love.
znów przegapiłam !
znów zawahałam się
znów za długo myślałam
a rzecz prosta jest
PROSTA
jak drut jak myśl
a miłość to nie uczucie
proces chemiczny
uzależnienie narkotyk - pewnie nie gorszy od innych
niemyte dusze ! niemytymi duszami otoczeni -śmy. jeste -
znów zawahałam się
znów za długo myślałam
a rzecz prosta jest
PROSTA
jak drut jak myśl
a miłość to nie uczucie
proces chemiczny
uzależnienie narkotyk - pewnie nie gorszy od innych
niemyte dusze ! niemytymi duszami otoczeni -śmy. jeste -
poniedziałek, 14 czerwca 2010
appendix 40.
jak mam nie wierzyć sercu ?
błagam tylko - zaufaj swojemu
bo przecież je masz
bo przecież wciąż je nosisz
bo przecież je widziałam... wtedy...
w ciemnym głuchym pokoju.
błagam tylko - zaufaj swojemu
bo przecież je masz
bo przecież wciąż je nosisz
bo przecież je widziałam... wtedy...
w ciemnym głuchym pokoju.
metempsychoza.
teraz już każdy wieczór musi należeć do c i e b i e, mister. kradniesz moje wieczorne kontemplacje - kolacje - plantacje planów - ciężar glanów po kałuży PLASK PLASK tip tik - szpilki czerwone na platformie obok twoich ciężkich butów, mister - twoje podkrążone oczy wspominają kolejną ciężką noc patrząc na nowy świeży tryskający słoneczną energią wystawowych szyb dzień. a przecież to ja mam być i jestem tą monumentalną momentalnie zmieniającą się w Grace Jones spacerującą obok ciebie jak po wybiegu u Johna Galliano. a to przecież ja mam prostować powyginane sznurówki twoich trampek co depczesz po ich a to boli. nie każdy ból lubi AUĆ ! ja tak. ty też nawet może bardziej. stukot czerwonych szpilek na platformie zasłania mój świat. za chwilę przestanę cię widzieć i przerażona tym faktem ucieknę na most ten co łączy dwa światy ze sobą co dwie litery K spaja w motyle skrzydło - iskrzydło ! bo gdziekolwiek poruszamy się żyjemy oddychamy i jesteśmy - gdziekolwiek unosimy płuca DO GÓRY w drgania wprawiamy roztrzęsioną przeponę, zużywamy wątrobe i gubimy po drodze twoje przemęczone wewnętrze iskrzy - cicho - pyka - ognik co tli się gaśnie rozpala - ty milczysz i tym milszy wydajesz się a te twoje strzępki na głowie jakby myśli rodził mózg o ile zdolny jeszcze jest o ile wie co to znaczy produkcja taśmowa - regał - pułka - hipermarkety codzienności. twój mózg - tak czasem wydaje mi się że mogłabym ująć go w dłonie - wyczyścić jak tylko ja potrafię - przystroić jak drogi na jakieś metafizyczne prymicje. ale ty uciekasz ETER ale ty zakręcasz znów na prostej drodze teorii EUDOCAL ale ty wiercisz się i kręcisz na samą myśl o poczesaniu twoich nieuładzonych myśli myślątek cząstek składowych twojego ginącego MEFEDRON ja. jazda w dół zapominanie o zapominaniu z zapomnieniem znika pamięć krótkotrwała krótko trwała ta nasza sekunda wielka oko do oka za krótko by móc mrugnąć przymrużyć omieść rzęsą zahaczyć brwią
BUL BUL BÓL zadajesz sobie BÓL zadajesz mnie toniemy To Nie My choć kocie ruchy wskazywałyby na naszą obecność meow-meow prycham na dźwięki tego oszałamiającego kawałka substancji która zastępuje powietrze
PRYCHAM ! gdzie my idzie my gdzie ja ide ja gdzie ty idziesz? dokąd? pokąd pokątnie kryć się bo nie ma gdzie żyć bez ukrycia dla tego człowieka w którego duszę wszedłeś tak łatwo i bezboleśnie
żyły otworzyć jak książkę w strumieniach krwi wertować
ja nagle wciągnięta w twój wir w twój zwariowany tryb trybik świat światek pół-światek
zamazać siebie w tobie stopić się z tobą w jedną zdziwioną swoim istnieniem istotę istotną dla nas niesmaczną nieważną dla świata
absorbed into the fibre of your soul
BUL BUL BÓL zadajesz sobie BÓL zadajesz mnie toniemy To Nie My choć kocie ruchy wskazywałyby na naszą obecność meow-meow prycham na dźwięki tego oszałamiającego kawałka substancji która zastępuje powietrze
PRYCHAM ! gdzie my idzie my gdzie ja ide ja gdzie ty idziesz? dokąd? pokąd pokątnie kryć się bo nie ma gdzie żyć bez ukrycia dla tego człowieka w którego duszę wszedłeś tak łatwo i bezboleśnie
żyły otworzyć jak książkę w strumieniach krwi wertować
ja nagle wciągnięta w twój wir w twój zwariowany tryb trybik świat światek pół-światek
zamazać siebie w tobie stopić się z tobą w jedną zdziwioną swoim istnieniem istotę istotną dla nas niesmaczną nieważną dla świata
absorbed into the fibre of your soul
* the heart was rejected by the host *
T.C
drżę
drze się coś we mnie
rozdrażniona jestem
kręci mi się w głowie
i mam wszelkie możliwe objawy
Witkacy. metempsychoza. jak słowo daję.
drze się coś we mnie
rozdrażniona jestem
kręci mi się w głowie
i mam wszelkie możliwe objawy
Witkacy. metempsychoza. jak słowo daję.
sobota, 12 czerwca 2010
niezależność. radość życia. brak obsesji.
ani jedno. ani drugie. ani trzecie.
rozmowy podsłuchane na ruchomych schodach Galerii Krakowskiej
utwierdzają mnie w przekonaniu że do normalności
- nie tylko mnie -
ale i całemu temu (memu?!) światu bardzo jest daleko.
serce skacze jak opętane - od upału od muzyki przywołanej zza oceanu
(bo tam grał Franz Ferdinand - i u mnie też gra teraz)
konsumpcja - z jednej strony McDonald's
z drugiej KFC
jedynie Subway jeszcze jakoś mi odpowiada - pomimo tego, że za (w gruncie rzeczy normalną) kanapkę trzeba zapłacić około dziewięciu złotych.
teraz z resztą dieta: Z MIŁOŚCI I WODY
bo upał leje się z nieba strumieniem
(ach! jakże chciałabym teraz napisać że DESZCZ leje się z nieba strumieniem!)
bo żołądek zasuszył się i zasupłał
trochę też od ubiegło-weekendowej wódki - przyznaję się (choć i tego słowa i tego alkoholu nie lubię...)
szumi mi świat w uszach dzwoni zatyka porusza bębenki
kowadełko młoteczek
o trzecim się zapomina
kiedy wszystko dzieli się na dwa -
choć POWINNO na trzy...
w takim stanie nie dba się jednak o to co się powinno
myśli same lecą razem z upałem - w mojej głowie też z mózgu leci ukrop
rozwierca żyły - krew tryska
BAŁAGANI W MOICH BEBESZĄTKACH !
Stanisław znów mnie uratował - muszę wywołać jego zdjęcie
takie duże (a właściwie DUŻE) i zawiesić na ścianie
to chyba jedyny mężczyzna na którego dzisiaj jestem w stanie spojrzeć...
... choć może jest jeszcze jeden - który... C-E-N-Z-O-R-E-D !
ech!
rozmowy podsłuchane na ruchomych schodach Galerii Krakowskiej
utwierdzają mnie w przekonaniu że do normalności
- nie tylko mnie -
ale i całemu temu (memu?!) światu bardzo jest daleko.
serce skacze jak opętane - od upału od muzyki przywołanej zza oceanu
(bo tam grał Franz Ferdinand - i u mnie też gra teraz)
konsumpcja - z jednej strony McDonald's
z drugiej KFC
jedynie Subway jeszcze jakoś mi odpowiada - pomimo tego, że za (w gruncie rzeczy normalną) kanapkę trzeba zapłacić około dziewięciu złotych.
teraz z resztą dieta: Z MIŁOŚCI I WODY
bo upał leje się z nieba strumieniem
(ach! jakże chciałabym teraz napisać że DESZCZ leje się z nieba strumieniem!)
bo żołądek zasuszył się i zasupłał
trochę też od ubiegło-weekendowej wódki - przyznaję się (choć i tego słowa i tego alkoholu nie lubię...)
szumi mi świat w uszach dzwoni zatyka porusza bębenki
kowadełko młoteczek
o trzecim się zapomina
kiedy wszystko dzieli się na dwa -
choć POWINNO na trzy...
w takim stanie nie dba się jednak o to co się powinno
myśli same lecą razem z upałem - w mojej głowie też z mózgu leci ukrop
rozwierca żyły - krew tryska
BAŁAGANI W MOICH BEBESZĄTKACH !
Stanisław znów mnie uratował - muszę wywołać jego zdjęcie
takie duże (a właściwie DUŻE) i zawiesić na ścianie
to chyba jedyny mężczyzna na którego dzisiaj jestem w stanie spojrzeć...
... choć może jest jeszcze jeden - który... C-E-N-Z-O-R-E-D !
ech!
środa, 9 czerwca 2010
jakby co to to.
życie nie jest piękne ale jest życiem.
przypomniał się Nenie Ionesco
poczytałaby... Gyubala Wahazara
Bunga po raz kolejny
lecz siedzi przy zamierzchłych teatrach
duch Julcia Osterwy lata po mieszkaniu
Schiller rozsiadł się pod oknem - duszno. nie ma miejsca.
Pronaszkowie coś by zmienili w dekoracjach mojego ja
CRICOT wesoły śmieje się z nich na raz
na dwa
na trzy
kultura - ruch - inni - komedia - etc.
życie jest proste - a to bardzo dobry wniosek
- dziękuję Gabo.
przypomniał się Nenie Ionesco
poczytałaby... Gyubala Wahazara
Bunga po raz kolejny
lecz siedzi przy zamierzchłych teatrach
duch Julcia Osterwy lata po mieszkaniu
Schiller rozsiadł się pod oknem - duszno. nie ma miejsca.
Pronaszkowie coś by zmienili w dekoracjach mojego ja
CRICOT wesoły śmieje się z nich na raz
na dwa
na trzy
kultura - ruch - inni - komedia - etc.
życie jest proste - a to bardzo dobry wniosek
- dziękuję Gabo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
