piątek, 29 października 2010

zapatrzona. zasłuchana. na tzw. starych śmieciach.



tak sobie siedzi. grzecznie i cicho.
mała dziewczynka w żółtej piżamce. siedzi. słucha.

nagle krzyczy:

NOTHING COMPARES TO YOU!

wtorek, 26 października 2010

appendix 69.

każesz mi czekać. miłość musi być cierpliwa.
tak tęsknią tylko szaleńcy. duszę rozrywa ptak o kolczastym dziobie.
wszystko wydaje się tak odległe.
gdyby tylko to ode mnie zależało... - powtarzam jak mantrę.

każesz mi czekać. nawet umrzeć nie pozwalasz.
stirb nicht vor mir. tak kochają tylko pomyleni.
serce zatknięte na pal
rozważań
rozczarowań
STRACHU

przychodzisz do mnie każdej nocy
co właściwie mam ci powiedzieć

kochaj mnie albo zabij mnie.

to drugie bolałoby mniej.

a tak? cóż zostaje
o-czekiwanie odbija się już czkawką

wtedy mówię: I know that you exist.
znów tulę sama siebie.

ty MASZ tą pewność że mówię TYLKO do CIEBIE...

więc chodź, namieszam Ci w życiu.

poniedziałek, 25 października 2010

appendix 68.


she's just not allowed to handle knives.

ach! ach!

to był blondyn
to był blondyn
to był blondyn
i wprawdzie Lądek (sic!) Zdrój
nie Londyn
lecz jak Tamiza miał bioprądy...


niedziela, 24 października 2010

o co ci w ogóle chodzi?

płatki bezradności opadają ze mnie
jak z uschniętej róży...
ech!
poezja tak przeszkadza w komunikacji!

mów do mnie normalnie. nie pięknie. normalnie. piękielnie.

sobota, 23 października 2010

the Ophelia(c) in me.



studies show intelligent girls are more depressed because they know that the world can lie.

Doubt thou the stars on fire
Doubt thou the sun doth move
Doubt truth to be a liar
But never doubt
I love
but two o'clock has come again. it's time to leave this paradise. wish I had lipstick on my shirt instead of piss stains on my shoes...

środa, 20 października 2010

czerwone puszki po coca-coli.

patrz.
napatrz się na obłąkaną.
jej oczy płoną.
jej włosy się kręcą.
jej palce niebezpiecznie drżą.
drą powietrze w amoku.
patrz.
niedługo jej tu nie będzie.
rozpuści się we mgle.
zleje z czarną kurtyną nocy.
może napisze ci.
może zdąży przed eksplozją.
'do widzenia, do zobaczenia, do jutra'.
może napisze że naprawdę czuje.
upajający chłód miętowych ścian.
czujność.
bada stopą każdy kawałek gruntu.
może powie ci o samotności kwaśnej jak cytrynowe landrynki.
pociągnie usta błyszczykiem.
przeciągnie ustami po tafli lustra.
potem.
pocałuje ekran zamiast ust.
twoich.
wirtualny policzek nastawiony na uderzenie.
(z) gorąca.

zabierz jej zabierz jej zabierz jej z ręki nóż.
when I first saw you I was deep in clear blue water
the sun was shining calling me to come and see you
I touched your soft skin
and you jumped in
with your eyes closed
and a smile upon your face



jeszcze jeszcze

wtorek, 19 października 2010

appendix 68. (staram się oddychać szeptem)



"ja go nauczę wszystkiego od nowa..."

słodzisz pięć łyżeczek.

jestem filiżanką z herbatą
słodzisz
raz
dwa
trzy
cztery
pięć
łyżeczek cukru
ja nie domagam się więcej
jestem szczęśliwa
że raz dwa trzy cztery pięć słów twoich widzieć mogę

filiżanka z herbatą bardzo chce znaleźć się w twych dłoniach
i przy twoich ustach
tylko tyle
stoi na stoliku i czeka
na raz dwa trzy cztery pięć słodka.

poniedziałek, 18 października 2010

czekając na unhappy end?

trzęsienie ziemi odkładamy na jutro
po co więc było tyle hałasu?
skoro znów tkwię w tej piekielnej poczekalni
z jednej strony wionie alkoholem tanim tytoniem słodką trawą
z drugiej nicością
stoję na bardzo cienkiej granicy
właściwie to jedynie kreska
smużka
łzawa czy krwawa
w sumie wszystko jedno

wypchnij mnie z tego piekielnego pociągu na ostatniej stacji przed miasteczkiem paranoi.

klik

bez happy endu.

piszę scenariusze
jak ja się boję!
dobre dobre dobre najlepsze scenariusze
czarne sine blade śmiertelne sceny
jak ja się boję!
czuję że zbliża się krawędź i nie będę miała gdzie postawić stopy
pozostanie jedynie cofnąć się by żyć lub
runąć w przepaść i rozbić cały swój świat o jakieś twarde podłoże
jak ja się boję!
piszę piszę piszę spisuję scenariusze

SCENA I
Nena stoi przy oknie z kubkiem kawy. Widać że czuje niepokój. Niespokojnie oddycha. Przenosi ciężar ciała z jednej nogi na drugą.

NENA Jak ja się boję! wyrzuca z siebie ciężkie westchnienie

[...]
nikt nie uwierzy mi że tak bardzo mocno ciebie kochałam.

niedziela, 17 października 2010

appendix 67.

zaaplikowałam sobie podróż ponad chodniki
cisza szepcze plącze faszeruje smutkami bez sensu
PRZYPOWIEŚĆ O ZAGUBIENIU W CZASOPRZESTRZENI
szelest szelest szelest
tak cudownie się myśli
nigdy nie myślałam że może być aż tak
sufit podłogą
maszeruję choć leżę
mdleję znów zawęża się pole widzenia ku innym światom prowadzi
wiązka czarnego światła
niepojętą mocą ja jestem na zewnątrz a mieszkanie we mnie
to ja mam ściany miętowe - ono mięśnie i skórę
bije mu serce ja murem jestem.
zawsze warto zapukać do drzwi
pod stopą plastelina podłogi krzesła przechylają się
jest tak miękko tak ciepło
[...]

sobota, 16 października 2010

appendix 66.



a guy like you should wear a warning " it's dangerous "
you're dangerous - I'm loving it
I'm addicted to you - don't you know that you're toxic?

mantra.

moja Nena, moja.

tak to mniej więcej wygląda.




po co słowa po co słowa
kiedy głowa obrazkowa
;-)

piątek, 15 października 2010

makowa panienka.

poczułam ten powiew zmian

nierówny takt serca
wybuch oksytocyny
niemiłosierny ból
dwa omdlenia
nudności

aż się boję.

póki co maki w głowie. maki.

czwartek, 14 października 2010

appendix 65.

dostałam bumerangiem wspomnień po głowie
rozpuszczam magnez w lodowatej szklance
bąbelki uciekają
wciąż wyżej i wyżej
do nieskończonego pst
przypominam sobie ten skurcz łydki
przypomnij mi ten skurcz łydki
przypomnisz mi ten skurcz łydki prawda?
naprężam mięśnie - to się nazywa pamięć fizyczna.

środa, 13 października 2010

tak to widzę.

trwać w uścisku
- tak to sobie wyobraziłam
nasze następne
spotkanie
kochanie
umieranie
jeden wielki uścisk
ja ciebie
ty mnie
nas świat
świat my
trwać w uścisku
porastać trawą
topić się w słońcu
zasypiać pod liśćmi
tonąć w białych iskrach śniegu.
tak to sobie wyobraziłam
na przecięciu szyn
pod komendą policji
na światłach
czerwonych
pod cudzym sufitem
na podłodze nieba
trwać - choćby do wiosny
wiosna przyjdzie przyniesie zmiany
wtedy być może uściśnie mnie pętla
tramwajowa
sznur pereł
lekka apaszka w irysy
za szyję za mocno
prawie tak jak ty.

wtorek, 12 października 2010

appendix 64.



nie rozumiem go ale mimo to kocham go
kocham kocham kocham kocham
no bo kto kocha kocha ma przynajmniej to

obrywam. przyklejam.

jak płatki stokrotki obrywam te nasze półsłówka
KOCHA
niedopowiedzenia
NIE KOCHA
aluzje
KOCHA
niejasności
NIE KOCHA
kiedy nie pasuje przyklejam płatek z powrotem
i tęsknię i mydlę sobie oczy
żeby (było) piekło
żeby było pięknie.

chcę cię znów zobaczyć/usłyszeć/poczuć.

środa, 6 października 2010

appendix bez numeru.


I was perfectly happy killing myself, but then you asked me to try...


wtorek, 5 października 2010

mataforgana.

zimny parapet mieszkania wypełnionego domówką
ulica dymi mroźnym powietrzem
wieszam obłoczki oddechu na przeciwległej kamienicy
gapię się w okna tępym wzrokiem
dzwonię do ciebie
słyszę pocztę głosową
zaczynam pisać
oddzwaniasz

nie mam nic
zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

a przecież dawno nie było tak dobrze
przecież dawno nie było tak dobrze
bierzemy równo po pół
pół na pół

w przyszłym tygodniu naładuję baterię serca
patrząc ci w nienaturalnie rozszerzone/zwężone źrenice

piątek, 1 października 2010

adios!


adios motherf*cker
głęboki kolor uwięził kostki lodu pod powierzchnią
początkowo rozkosznie słodki smak koi podniebienie
by zaraz wlać się parzącym wrzątkiem w gardło zostawiając ciepły ból
kiedy lód się rozpuszcza cierpkość zostaje złagodzona
na koniec należy tylko pożreć miękkie i słodkie serce - kandyzowaną wisienkę
i odrzucić piękną kwaśną gwiazdę - maskę

piłam za twoje zdrowie
muszę się śpieszyć
żeby móc za nie pić, prawda?