powinnam zacząć liczyć te wszystkie impulsy które pragną napisać ci że cię nienawidzę
ale tego nie robię
zamiatam te złe emocje pod dywan landrynkowej rzeczywistości mojego nowego życia
a one nie tworzą wypukłości - jak na kreskówkach
bo przecież moje obecne życie jest bajką
w końcu
gdzieś na wysokim balkonie oddalonym trochę
a może jeszcze dalej
jest ktoś niepewny i niewyraźny
wyobrażony i wymyślony
na wzór i podobieństwo
leży na landrynkowym dywanie
i odpoczywa mnie
środa, 25 kwietnia 2012
piątek, 13 kwietnia 2012
first station - I miss you. next station - magic!
pierwsze wrażenie z podróży: hm. jadę nie w tą stronę.
drugie: Polska z tej strony jest znacznie brzydszej niż ta którą znam.
trzecie: patrząc na pociągową szybę w tunelu twarze podróżnych są powiekone do nieskończoności (na swoje odbicie bałam się patrzeć).
czwarte: zdecydowanie nie pokocham tego miasta. czuję się tu jak Alicja która zmalała do rozmiaru rodzynki która jak na złość musiała wpaść do lepkiego ciasta na jakieś ślicznie wyglądające muffiny.
piąte i ostatnie: I'M AN ALIEN. I'M A LEGAL ALIEN.
drugie: Polska z tej strony jest znacznie brzydszej niż ta którą znam.
trzecie: patrząc na pociągową szybę w tunelu twarze podróżnych są powiekone do nieskończoności (na swoje odbicie bałam się patrzeć).
czwarte: zdecydowanie nie pokocham tego miasta. czuję się tu jak Alicja która zmalała do rozmiaru rodzynki która jak na złość musiała wpaść do lepkiego ciasta na jakieś ślicznie wyglądające muffiny.
piąte i ostatnie: I'M AN ALIEN. I'M A LEGAL ALIEN.
środa, 11 kwietnia 2012
appendix 138. (w odpowiedzi)
PIERWSZE PRAWO MAGII: ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.
DRUGIE PRAWO MAGII: najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody.
absurdelle.wtorek, 10 kwietnia 2012
extra intro.
coś plącze nam się po głowach
choć rzadko plączemy się sobie pod nogami
każde słowo przetrawione i przetworzone dwadzieścia siedem tysięcy razy
tak że zupełnie pozbawione już źródła
musimy odwiedzić stare miesce starej muzyki w tym samym czasie w niczyjej porze
w porze która przechodzi z rąk do rąk by cieszyć coraz to nowe oczy i serca
aż w końcu trafia do rąk właściwych jak unikatowy ciuch z second handu
(love's a hand-me-down brew)
odrywamy zbędny guzik
niepotrzebną pętelkę
jest idealnie...
oszczędź mi rozczarowań.
choć rzadko plączemy się sobie pod nogami
każde słowo przetrawione i przetworzone dwadzieścia siedem tysięcy razy
tak że zupełnie pozbawione już źródła
musimy odwiedzić stare miesce starej muzyki w tym samym czasie w niczyjej porze
w porze która przechodzi z rąk do rąk by cieszyć coraz to nowe oczy i serca
aż w końcu trafia do rąk właściwych jak unikatowy ciuch z second handu
(love's a hand-me-down brew)
odrywamy zbędny guzik
niepotrzebną pętelkę
jest idealnie...
oszczędź mi rozczarowań.
sobota, 7 kwietnia 2012
5:27
nie mogę spać
i nie chodzi nawet o to że miauczy kot
że herbata o piątej smakuje inaczej
że zimno panoszy się przy wyłączonych grzejnikach
dobrowolnie rezygnuję z najlepszych snów
bo żadne dobre sny ostatnio już mnie nie odwiedzają...
i nie chodzi nawet o to że miauczy kot
że herbata o piątej smakuje inaczej
że zimno panoszy się przy wyłączonych grzejnikach
dobrowolnie rezygnuję z najlepszych snów
bo żadne dobre sny ostatnio już mnie nie odwiedzają...
czwartek, 5 kwietnia 2012
na dziś przestałam już marzyć.
- znowu zostałyśmy same, kota... - powiedziałam taplając zeschnięty chleb w rozbełtanym jajku.
- bo widzisz, on jest zbyt daleko... czy może raczej: on jest zbyt daleki?
tłuszcz niemiłosiernie pryska na idealnie wymytą płytę indukcyjną.
a kota patrzy, patrzy... jakby widziała już wszystko...
wszystko...
let the bed sheet soak up my tears
and watch the only way out disappear
- bo widzisz, on jest zbyt daleko... czy może raczej: on jest zbyt daleki?
tłuszcz niemiłosiernie pryska na idealnie wymytą płytę indukcyjną.
a kota patrzy, patrzy... jakby widziała już wszystko...
wszystko...
let the bed sheet soak up my tears
and watch the only way out disappear
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
(od) rana.
same siódemki
same dwójki
samoloty latają nisko
ręce drżą nad klawiaturą
rankiem - wieczór wydaje się być bardziej odpowiedni
wieczorem - noc zdaje się być już za późna
cały dzień na zmoblizowanie się do pchnięcia koła zdarzeń i nieodkładanie już niczego na bliżej nieokreślone jutro
same dwójki
samoloty latają nisko
ręce drżą nad klawiaturą
rankiem - wieczór wydaje się być bardziej odpowiedni
wieczorem - noc zdaje się być już za późna
cały dzień na zmoblizowanie się do pchnięcia koła zdarzeń i nieodkładanie już niczego na bliżej nieokreślone jutro
niedziela, 1 kwietnia 2012
dzień/noc/pora niczyja.
(i żeby liściom było wietrznie)
czekam na dobry moment
na chwilę drgnięcie mrugnięcie
3/4 uśmiechu zamiast zwykłych połówek
mikrogest
wystąpienie o pół kroku przed szereg
napięcie struny
nagięcie prawa
czekam na cokolwiek
zastanawiając się jak blisko mogę podejść
CO ZA ABSURD!
prędzej doczekam się przebiegunowania ziemi...
Nenu, więcej działania, mniej myślenia!
czekam na dobry moment
na chwilę drgnięcie mrugnięcie
3/4 uśmiechu zamiast zwykłych połówek
mikrogest
wystąpienie o pół kroku przed szereg
napięcie struny
nagięcie prawa
czekam na cokolwiek
zastanawiając się jak blisko mogę podejść
CO ZA ABSURD!
prędzej doczekam się przebiegunowania ziemi...
Nenu, więcej działania, mniej myślenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)