środa, 23 listopada 2011

there's always something better 'round the corner.

i choć budzisz we mnie najdziksze sentymenty
to gdy podajesz mi czerwoną farbę do włosów
mówię pewnym siebie tonem
- nie będę z powrotem ruda! nie licz na to.

wciąż bardziej granatowa
z kosmykiem wspomnień na szyi

wtorek, 22 listopada 2011

życie w mono.

przypaliłam jajeczne grzanki bo napisała do mnie Ginger
- ludziom poprzewracało się w główkach, psze pani.
posłodziłam kawę (pierwszy raz od lat)
mleka nie dolałam tylko dlatego że wypił je kot
nie słucham już

zmień się
pracuj nad sobą
przytłaczasz
jest cię za dużo
ludzie się tobą męczą
jesteś psem któremu co chwilę trzeba patyk
trzeba sobie ciebie dawkować

lepiej mi
z późnym listopadem na karku
z siwymi włosami z których szybciej schodzi farba
z zawodem w którym w końcu się spełniam
z kings of convenience od rana w kuchni
przy przypalonym jajku
ogórkach konserwowych

piątek, 18 listopada 2011

pani Przemyk śpiewa nas...

klik

...bo pani Przemyk wie.

wyrzucam dobre wspomnienia
w towarzystwie złych łatwiej się zapomina
i nie tęsknię już tak rozpaczliwie
za staniem pod plakatem leroy merlin
pośród smrodu spalin
huku marketowych wózków

i coraz rzadziej widzieć mnie będziesz
przywyknijLink

środa, 16 listopada 2011

idę na imprezę...

idę na imprezę
z kokardką pod szyją
w szarych zakolanówkach ze wstążeczkami
granatowa sukienka Alicji z kieszonkami na pustkę
po zegarkach i królikach
wisi swobodnie na moim bladym ciałku
idę na imprezę
z lampką wina pod ścianą siądę
z kreską na oku a'la Marie - ta zmyślająca miłości we Francji
idę na imprezę
singiel ka
singiel ka
singiel ka

jak i PotaPota tak i NenaNena

wtorek, 15 listopada 2011

powiem wszystko w rytmie disco.

kliku klik:

Link
Spokój
tak już zostanie
Spokój

od lat właśnie tam układam wszelkie moje paranoje

poniedziałek, 14 listopada 2011

czwartek, 10 listopada 2011

appendix 137.

płaczę na filmach które zawsze chciałeś obejrzeć.

te poranki gdy.

wysypała całą fiolkę na rękę
okazało się że została tylko jedna tabletka
gdzie się podziała cała ta kodeina?
od letnich alergii powoli połykała ją jak tlen
w tle grało memories Davida Guetty
zażyła ostatnią dawkę mając nadzieję że ból brzucha
dręczący ją od 4:44 w końcu minie
odkąd przestałeś istnieć dla jej świata
budzi się w momencie przełomu hormonalnego
z bólem brzucha
workiem wspomnień
kotem pod poduszką
mlekiem w lodówce
próbuje zapisać co czuje
ale nie wie

Maria: wiesz. zrobiono kiedyś taki eksperyment. szczury zamknięto w trzech klatkach.
jednym zrobiono szczurze piekło. drugim niebo. a trzecie pozostawiono w umiarkowanych warunkach. okazało się że najdłużej żyły te w szczurzym piekle wśród braku jedzenia i samic. znacznie krócej te w niebie. natomiast te żyjące "normalnie" zdychały jako pierwsze.
ważne żeby coś czuć. niezależnie czy są to pozytywne czy negatywne emocje. ważne żeby były silne. żeby coś trzymało cię z dala od obojętności. coś trzymało cię przy życiu.

środa, 9 listopada 2011

samolot pisze wiersz na niebie.

on: pełnia.
ja: spełnia?
on: bo dziś jest. każde. się.
ja: siódma.

bo dziś jest siódma pełnia. każde się spełnia.

wtorek, 8 listopada 2011

appendix 136.

wróć z krainy obojętności
do krainy objęć

dla jasności. o ile tu jesteś.

fot. D. W.

myślę o tobie ciepło i dobrze
a co za złe mam zachowam dla siebie.

niedziela, 6 listopada 2011

schizofrenicznie żółtą jesienią łamie się obcasy na liściach.

klik

appendix bez numeru.

mój kot codziennie o 4:41 sprawdza czy nie umarłam wbijając mi pazurki w twarz. w razie zatrzymania akcji serca zamieni mnie w kobietę-kota. I like it, like it.

sobota, 5 listopada 2011

flow.

lodówka przygotowuje się do startu
kot biega jak opętany
lodówka mówi że liczy się tylko moje zdanie
kot nie liczy się ze mną
świat prycha
piję zieloną z opuncją bo na jaśmin za późno
rozczula za bardzo
mam rudą pościel a w niej czarno-białe sny
po środku miasta w dwudziestu minutach czekania na tramwaj
zjawia się pomarańczowy samochód który widziałam ostatnio z tobą
czerwony? po co w ogóle się zastanawiać
rozsądek wziął koronę i splendory
serce wierci się
świat prycha
na pryczy świata leżę uwięziona
odliczam kreślę kreski na ścianach
wróć: linie
długie linie jak linia życia
jak prążkowany ogon kota
pomarańcz jakby nie patrzeć jest pozytywnym kolorem
ale co rude to fałszywe
fałszywa pościel
samochód
ostatnie dwa lata
czerwień jest od czerni bogatsza zaledwie o trzy litery
a ja ostatnio cenię sobie minimalizm
więc wybieram czerń
i samotność
bo to jeden
a dwa dusi swoim krótkim łańcuchem trzech liter
tak
tak
niby dwa a jednak trzy
wolę nieskończenie pojemne jeden
wygodne jak pufa z auchan
a jeśli nie wygodne to przynajmniej ładne i zgrabne
i zmieści się w cudze objęcia
zimne
ciepłe
gorące może nawet jeśli trafi się zimą przy grzejniku
nadal piję herbatę z torebką w środku
nadal nie słodzę kawy
wszystko jest po staremu
kot leży na oparciu i czyta
świat prycha

her evening elegance.

jeszcze tylko wieczory widzą mnie płaczącą
podjęłam najgłupszą decyzję swojego życia
która jest zarazem najrozsądniejszą
(witkacowskie kobiety nie dorastają mi do pięt swoją demonicznością)

jeszcze tylko wieczorami widzę cię w każdej twarzy
(spodnie w kratkę
nikon
rozwiany uśmiech)

nie
to nie ty
to tylko ten fizyk z Moskwy którego nie chciałam zatrzymać tylko dlatego że nie był tobą

klik

walczę o swoje życie
a twoje buty leżą obok łóżka

piątek, 4 listopada 2011

bardzo się boję ale tak ma być.

wszystko jest inaczej niż w książce
miało być na podstawie a na faktach jest

pamiętam tylko
trzy sekundy
no
już cię nie lubię
ciągle to przesiadanie się
każdy wierci we mnie
co za głupi ludzie
źle urządzone wnętrze
straszne te
zasłony
światła jakieś
muchy słabe
energooszczędne
no

NIWEA

czwartek, 3 listopada 2011

an end has a start.

wybieram siebie
tym razem ostatecznie

nie umiemy być obok
nie możemy (nie chcesz) być razem

więc PYK! i nie ma nas wcale

wybieram siebie
jestem sama dla siebie.