sobota, 30 lipca 2011

a kim ty jesteś że nie pozwalasz mi płakać?

polewa mi wódki albo wiąże mi sznur.

on: prosta historia o miłości...
ona: na miłość trzeba sobie zapracować.
on: miałaś rację.

masz rację
bezgranicznie

strach.

przecież wiesz ile znaczysz
powiedziałam ci wczoraj
dzisiaj nie zmieniło się nic
jestem trochę bledsza
trochę bardziej niewyspana
nie zabieraj mi siebie
jesteś moją maską tlenową gdy sypie się świat
gdy sypie się popiół na moją mogiłę
głupie: abonent jest czasowo niedostępny
zero spokoju
bałam się że zaufałam
bałam się kłamstw
ale nie boję się kochać

wszystko znosi
wszystkiemu wierzy
we wszystkim pokłada nadzieję
wszystko przetrzyma.
nie wyłączaj mi telefonu przed nosem.
odbierz.
tak bardzo się boję.

czwartek, 28 lipca 2011

faza delta.

mówię sobie - Neno śpij.

appendix 124.

wypisały się długopisy a internet znów za ciasny
gospelem oswajam mózg który szaleje gdzieś i się szlaja
gdybym tylko mogła tak zapisać swoje myślenie
może nigdy nie musiałabym się już bać
że nie będę pamiętać albo że pamięć się przekrzywi
tak mnie ostrzegają
tak mnie niepokoją
zamilkły wszystkie osiedlowe szelesty
zamilkłam ja
pakuję walizki?

byłeś.

jak wyrastają skrzydła nie boli wcale
latanie jest wręcz przyjemnością
kiedy skrzydła opadają ciążą i ciągną ku ziemi
boli
gdy wyrywasz z nich pióra kiedy nie mogę cię zatrzymać.

jak ty mnie traktujesz, w ogóle?
normalnie

nigdy nie będę najważniejsza
jednak za bardzo Cię kocham by tego nie akceptować

środa, 27 lipca 2011

Internet mnie dzisiaj nie mieści.



jw.

wdrapałam się na drogę jedną z wielu dróg
idę powoli
by niczego
niczego nie przegapić
idę powoli

appednix do appendixu.

kiedy w proponowanych zdjęciach pojawiasz mi się obok pana Bezczelnego
- bezcenne

appendix 123.

- ty mówisz mi komplementy w taki sposób że mnie obrażają.
- nie, ja cię obrażam w taki sposób że jest to komplement.

mierzysz kaszkiet w Zarze
jak Mietall Waluś
pijemy kawę
mleczną
wiśniową
(każda kawa będzie dobra kiedy będziesz ty)
zjadasz mi bitą śmietanę maleńką łyżeczką
idziemy kupić pufę a puf nie ma
kupuję wino w zamian
różowe półsłodkie
takie jak to wtedy w bramach
i na Sarego...

kup mi pralkę to wypiorę sobie wspomnienia.

ważne/ukryte.

ważne że w domu.
ważne że po drodze do Spokoju.
ważne że blisko spokoju.
ważne że Kraków wita najpiękniej.
ważne że ty swój i ja (nie)swoja.

ukryte myśli zawijam w celofan.
podaruję albo wyrzucę.

wtorek, 19 lipca 2011

appendix 122.

kupiłam pamiętnik
nowy
formatu B5
się rozrasta
chęć pisania
serce
do formatu B5
duże
dużo
samych dobrych rzeczy
wspieranie skrzywionych płotów
czas start!

dobrze dobrze dobrze nie trawię słów.

gdzie jest moja pewność?

lepszy plan na przyszłość:

nie doszukiwać się najmniej prawdopodobnych
lub najbardziej niekorzystnych dla siebie opcji.
we wszystkim.

amen.

gdzie jest moja pewność?
gdzie wiara że każde słowo mi dane napewno do mnie należy?
gdzie święte przekonanie że koniec końców jest blisko
i że nie obudzę się z ręką w nocniku?

jak Osiecka szczęście zgubiła na moście w Białobrzegach

(leży tam smutne, jak dziura w bucie,
drze się po nocach, jak bies na pokucie,
jak siedem nieszczęść po nocach woła:
- "cóż to takiego, miły, coś ty ode mnie wolał?")

tak ja kiedyś w miejscowości na R. zostawiłam pewność jutra

to też trzeba zrozumieć

zmarszczki na czole oznaczają zgryzoty.

tak bardzo chciałabym
widzieć cię więcej
trzymać za rękę
kopać powietrze
opowiedzieć ci jak bardzo zwariowałam


budzi mnie ból głowy
sms o licencjacie
sen o niczym

kolejny dzień czekania
to już nie jest przeznaczenie
raczej fatum
życie
jedna wielka poczekalnia
niedoczekalnia

poniedziałek, 18 lipca 2011

appendix 121.

- chcę żeby było normalnie.
- poczekaj. poczekaj. spokojnie. mamy czas.
- wiem. wiem. a mi ciągle te niecierpliwki w oknie kwitną. dobrze że obcinasz im kąsające łebki.
- ciach




+ tag: zachwyt absolutny: KLIK

O genezie powstania zespołu krąży niezwykła legenda.
Podobno wszystko zaczęło się nocą,
w ambulansie, który wiózł umierającego mężczyznę ulicami Bostonu.
W zakrwawionej dłoni ściskał on walkmana,
z głośników którego dobiegały dziwne dźwięki,
przypominające skrzyżowanie chóru gospel z jazzowym bandem.
Podobno w chwili śmierci tego tajemniczego człowieka,
kiedy przy ostatnich dźwiękach miniaturowego odtwarzacza zamknęły się jego powieki,
kaseta zaczęła żyć własnym życiem.
Wtedy to Arms and Sleepers przyszli na świat.

strange little girl, where are you going?

chcę schować wilka do pudełka zapałek.

jakbym siebie widziała jakbym siebie sprzed lat dwóch i pół widziała: klik

niedziela, 17 lipca 2011

sobota, 16 lipca 2011

kiedy włączasz telefon świat wraca do pionu.
sklejają się wszystkie porozbijane rzeczy
staję się świadoma
kiedy włączasz telefon świat wraca do pionu.

czwartek, 14 lipca 2011

jeszcze będzie normalnie.

nie boję się
bo kiedy kocham mam większe oczy niż strach!

jak likierem biszkopt czy coś...

czwartek, 7 lipca 2011

Alicja Liddell.

Alicja Liddell nudzi się w tym mieście do obłędu. nawet nie do szaleństwa bo szaleństwo nie zawsze jest nacechowane pejoratywnie. obłęd tak. snuje się między chmurą z deszczem a ciepłym powietrzem lata. przechodzi przez obdarte ze złudzeń stacje kolejowe i patrzy na czerwoną harmonijkę ściany bloku (przez okno). kołyszą się małomiasteczkowe drzewa. chodzą mali miasteczkowi ludzie. Alicja Liddell spotyka znudzonego jak ona niebieskiego królika z pilotem od telewizora i jointem w łapkach. nie doczekuje się. biały się gdzieś zgubił. w czarnym kapeluszu czy zielonych skarpetkach.

wtorek, 5 lipca 2011

wszystko po rzeszowsku.

klik

hello, darling, where are you?

im dalej jestem tym bardziej niespokojna
zapominam że ciągnę za sobą już nie jedno a dwa serca
nie zostawiaj mnie bez odpowiedzi

z przedostatniej chwili...

żyję - proszę nie budzić.

poniedziałek, 4 lipca 2011

black swan.

jest 14:00
o 14:00 tęsknię jak szalona
inaczej nie umiem

niedziela, 3 lipca 2011

na szczęście, tak?


dużeje
dużeje

na pół
na pół

sobota, 2 lipca 2011

e pe de te.

z Witkacym w tle
zachwyt dzisiejszy

klik

enjoy.

od teraz pozostań w zasięgu ramion. i żadnych dygresji.
z tobą przestaję bać się słów: na zawsze.

piątek, 1 lipca 2011

parafraiselle.

kocham CIĘ
bardzo
wszędzie
dobrze
(z nami) będzie

kradnę
parafrazuję
rzygam słowem
as usual