piątek, 31 sierpnia 2012

bez tytułu.

wracasz i załamujesz moją czasoprzestrzeń.

środa, 29 sierpnia 2012

transforma.

wchodzę w noc
zamiast
wchodzę pod koc

i fink

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

appendix 140. (czekam już trzecią noc)

noc rozciągnięta w nieskończoność
nieskończoność wpisana w noc

niedziela, 26 sierpnia 2012

00:27, stukot pociągu, Kraków Płaszów.

słyszę choć nie słucham.
miasto R.
miasto K.
ja.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

odrobina dyskomfortu.


wyda się ta sprawa z wydawaniem się
choć jawa to, nie faza REM, a ciało bodźce
chwyta w locie
  i realniej, namacalniej, niż w godzinie
tak konkretu pełnej jak ta –
chyba już nie będzie

  a kiedy zaniknie, jak mięsień zanika

korzonek, którym w pozór tak wrosłam
  i znaki rozpoznam iluzji – szczególne, to
runę w szaleństwo, w stuporze zastygnę
gdy wyda się, że wydaje się to wszystko…

lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie

żarzy się bez przerwy…
jak w żarówce mały drutu zawijasek
co wiązkę światła sączy…

uśmiecham się do ciebie
z miast
zza miast
zamiast wieczornej rozmowy

piątek, 17 sierpnia 2012

appendix 139. (jestem ciekawością)

kim jesteście ludzie którzy tu wchodzicie?

wszystkie jesteśmy tylko akwarelową plamką.

mogę tak trwać tysiące lat
drogi plączą się i przecinają
ludzie na ulicach w ciągłym ruchu
przeciwnie do kierunku zegara
chodzę po wyznaczonych ścieżkach
miasto kołysze mnie i unosi
każdy kąt zachwyca
każda krzywizna budynku porusza
teraz jest już wieczór
siedzę przypięta pasami wyobraźni do swojego łóżka
nie wydarza się już nic
choć w głowie wciąż wyświetlam film
sklejam najlepsze fragmenty w całość
niekoniecznie logiczną
eksplozje uczuć
mgła sentymentu
wszystko wyprane z kolorów jak w polskim dokumencie
prawie bezbarwne a jednocześnie piękne
upajam się
laptop szumi i grzeje
stukot klawiatury łagodzi ból głowy
nogi mocno oparte o podłogę
nie przeszkadzają głowie
trzymam się chmur
kłębiastych
może nad Warszawą
tak bardzo krakowskich
do bólu
do paranoi
d'elle
ja

wtorek, 14 sierpnia 2012

okay.

The magic button — Make Everything OK

I have no heart.


it's not your fault
 it's my own fault
 I'm not human at all
I have no heart

życie wirturealne
załatwiam sprawy przez fejsbuka chleb powszedni
potem kablem światłowodem do nazbyt aż namacalnego miasta
przemycam
przemykam
przemakam
i płaczę czasem i plączę się w rzeczywistość kabli
kocham
przestaję
i kocham znowu

środa, 8 sierpnia 2012

this is what the world is for - making electricity.


elektryzują się myśli
plączą wspomnienia
ptasie mleczko na poduszce
pochłania otchłań łóżka
całkowicie mój dzień
liczę siniaki na nogach
czekając na nowe
niedzielne
kiedy zadziała placebo
porwie tłum
każde uderzenie
nowe wspomnienie
ładowanie akumulatora
making electricity
for life.