czwartek, 29 kwietnia 2010

appendix 34.

marnuję te siedem milionów godzin.
a Diablak Jolanty Stefko jest o mnie.
o mnie jest.
monodram.

środa, 28 kwietnia 2010

chilli wyzwala.

taka piosenka z tekstem.
don't you need somebody to love?!
muszę znaleźć.

jak.

jak rozjechany jeż nocą na autostradzie się czuję.
wciąż gram. wciąż oddycham.
nocami się duszę i opadam na krwistą pościel.
rankiem zawieszam sny na radiowej antenie.
czuję się jak pies którego pan zostawił samotnie w lesie.
schnę po deszczu. już nie rosnę.
wciąż mam trochę nadziei w puszce zwanej "małą rzygowinką".
Jean Cocteau był opiumistą
- on też? on też. on też!
jest. był. nie będę.
czuję się jak jeż który mleko z miseczki kociej wypija.
duszkiem. duszą
co zostanie
zawsze mi tu dają jak co zostanie.
twarda klawiatura w Auditorium Maximum nie rozumie.
czuje się jak gołąb na stacji PKP z przypaloną nogą. z naderwanym skrzydłem.
ale jak kto zapyta to fajnie jest
to
a jak kto powie że nie to go w mordę !
i kto się odważy ująć za gardło tą małą... tlącą się... ?

wtorek, 27 kwietnia 2010

zdziwieniesiętak !

... a jednak się kręci.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

dwadzieścia jeden.

dwadzieścia jeden:

1. skomplikowanych ja
2. skomplikowanych związków
3. sercoświatów
4. chmur na krakowskim niebie
5. obdrapanych bram Kazimierza
6. postów na blogu dawno już
7. milionów słów wypowiedzianych
8. urodzin od początku
9. wiosen od urodzenia
10. początków końców
11. gnić
12. szaleńczych radości
13. zaburzeń oddechu
14. schodów na Gołębniku
15. setek dni w mieście Kraka
16. spacerów w deszczu
17. maleńkich żółtych kwiatów
18. pylących topoli na Krupniczej
19. tramwajów nr 15
20. piosenek chill i nie chill
21. miliardów sekund w ulotnym notesie wieczności do wykorzystania według własnego uznania.

Amen.

środa, 21 kwietnia 2010

wtorek, 20 kwietnia 2010

to mi nie.

męczę się kiedy
męczę się kiedy
męczę sie kiedy
męczę się kiedy
męczę sie kiedy
męczę się kiedy
męczę sie kiedy
męczę się

kiedy
zaczynam
zaczynam
zaczynam zaczynam
zaczynam zaczynam zaczynam
kiedy
zaczynam
zaczynam
zaczynam zaczynam
zaczynam zaczynam zaczynam

Kiedy męczę się kiedy męczę się
kiedy męczę się kiedy męczę

to słabość chwilowa, zaczynam od nowa, nie mogę wytrzymać kiedy męczysz mnie!
męczę się
to samo od nowa, to słabość chwilowa
kolejny raz dzisiaj tobą męczę się

Dopadam
dopadam
dopadam dopadam
dopadam dopadam dopadam
kiedy
dopadam
dopadam
dopadam dopadam
dopadam dopadam dopadam

Kiedy
to minie to minie
to minie to minie
to minie to minie
to minie
kiedy
to minie
to minie
to minie to minie
to minie to minie to minie

Kiedy dopada od nowa
zaczynam
dopada
to minie
to słabość chwilowa!

o!
o!
o!

to powietrze jest zbyt ciężkie
by móc nim oddychać

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

appendix 33.

facebook mnie straszy - nie przypuszczałam że facebook może tak straszyć !
głupi facebook.
glupi Internet.
niejasne relacje.
niejasna Rabka.
kropka.
kropka.
kropka.
dot.
dot.
dot.

i the cardigans.

niedziela, 18 kwietnia 2010

appendix 32.

t u r m a l i n
och! och!

I need some fine wine and you need to be nicer.

nie rozumiem !

(krzyk bezwiedny już nawet nie rozpaczy tylko dezorientacji)

sobota, 17 kwietnia 2010

"no no muszę powiedzieć że takich kolegów jak ten to ja lubię."

wyprałam w Rabce własny mózg
w wodzie źródlanej, zdrojowej utopiłam świadomość
PIEKIEŁKO płonie
pali żołądek
bezsens jest
ale mniej odczuwalny
czekam znów i znów i znów

czwartek, 15 kwietnia 2010

Rabkolandia.

co można napisać, gdy za 5 minut wyłączy się komputer?
to chyba że jest mi tu piekielnie dobrze
właśnie - piekielnie dobrze... góry parują, psy szczekają, sztuka się spotwarza.
niby niczego nie brak, niby nawet Internet jest - usłużny jak zawsze - pozwala się wygadać
wylać
rozlać
rozciapciać.

ale?

ale co można robić całymi dniami
nocami
kiedy mówi się trzy zdania na scenie
kiedy gra się z pustym żołądkiem
bo brakło
brakuje
wybrakło.

3:22 minuty do wyłączenia komputera w celu zaktualizowania systemu czy Bóg wie czego?
Bóg pewnie nie wie.
- bo w końcu jest tu PIEKIELNIE dobrze.

środa, 7 kwietnia 2010

appendix 31. (na odjezdne)

jeden z moich ulubionych filmów Barfuss czyli Leila i Nick plus piosenka Dido Don't leave home.

(u.śmiecham się)

appendix 30.

Ocean wolnego czasu
Kraków Kraków Kraków Kraków
Jak rtęć w rozbitym termometrze
Bez nocy zawsze tuż nad ranem
Nadmiar piękna oddech zapiera
Cudowny bezczas jak zakochanie
Tu rozpoznało się przeznaczenie
Mężczyzna i młoda kobieta
Wódka za wódką głowa w dymie
Alkohol leje się strumieniem
I nagle dzwonek cisza dzwonek
Jedyny w swym rodzaju moment
Czarna Madonna Czarny Anioł
Za każdym razem ten sam dreszcz
Jedna jedyna w swym rodzaju
Niedościgniona złodziejka serc
Ocean wolnego czasu
Kraków Kraków Kraków Kraków
Jak rtęć w rozbitym termometrze
Bez nocy zawsze tuż nad ranem
W sobotę ciągnie się na Rynek
Do Loży mocno utajnionej
Każdy marzy by na zapleczu
Być chociaż raz przez moment
Wódka za wódką głowa w dymie
Alkohol leje się strumieniem
I nagle dzwonek cisza dzwonek
Jedyny w swym rodzaju moment
Czarna Madonna Czarny Anioł
Za każdym razem ten sam dreszcz
Jedna jedyna w swym rodzaju
Niedościgniona złodziejka serc
Ocean wolnego czasu
Kraków Kraków Kraków Kraków
Jak rtęć w rozbitym termometrze
Bez nocy zawsze tuż nad ranem


dobrze tam być.
tam rozpoznaje się nadznaczenie.
i bohema wciąż żywa.
jak nigdzie.
i miasto wszystko wybacza.

przypomina mi się klub Studio i skacząca podłoga i czarno-czerwone ściany (jak w Live podobno) i pogo sercowe radosne - PRZERAŻONE !




tylko zamknę oczy

zrobię jak chcesz

STRACH

udaję cały czas

tak niezwykle rzadko chce mi się śmiać

STRACH

jeżeli to coś da

fantastyczny pomysł na życie mam

STRACH

ty dobrą radę masz

Sugerujesz "nie" chcę zrobić "tak"

STRACH

przez wielką dziurę w drzwiach

publikuję wszystko - zobacz to ja

STRACH

po cichu wpadam w złość

już nie mogę dłużej patrzeć i stać

STRACH

i znowu szukam słów

by wykrzyczeć wszystko "nie lubię was"

STRACH

wtorek, 6 kwietnia 2010

and all that jazz !

come on babe
why don't we paint the town?

dzisiaj z podmiejskiego przywożę w głowie trochę bardziej ambitną muzykę
pomijając motywy z Moulin Rouge zahaczam o Chicago i cały ten jazz
Chris Botti towarzyszy ale bez słów

mam wrażenie że stolica Polski przenosi się z dnia na dzień gdzie indziej

na przystanek przyszły dwie panie wyglądające indentycznie
potem jeszcze jedna - tęższa - większa
neon na sklepie pokazał 6,5 stopni Celsjusza
w radiu Złote Przeboje Oddział Zamknięty Obudź się

kierowca ten co zwykle
chyba już mnie pamięta
bo ostatnio jeżdżę
w rytm Odjazdów Basi Stępniak-Wilk
z wielkim napisem wymalowanym na tęczówkach BOJĘ SIĘ

jutro przeszurane perony
przetuptane wagony
przesiedziane przedziały
2,5 godziny do bezgranicy
i tramwaj
podobno są przestrzenie między nami
urojone ujarane me kochanie
przestrzenie pokonam
15 tramwajem
uruchamiam pozaziemskie przyciąganie ciał
-
Fisz kłamie

do rzeczy, Neno, ad rem
wrócisz nie raz
zostaniesz też nie raz
POCZEKASZ
tysiąc pięćset sto razy
660 960 000 przeżytych sekund

ukłon i do zobaczenia

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

appendix 29.

muzy-kot-era-pia w duszy rozdźwięczyła się Zero 7
in the waiting line
end theme
destiny

.

stryszaki i jazz.

u Babci na strychu znalazłam połowę rzeczy
chętnych do przeprowadzki do mojego mieszkania
pogryziona przez myszy Powieść za 3 grosze Bertolda Brechta
dramat socrealistyczny Matka Maksyma Gorkiego
niebieski czajnik
tabliczka z biblioteki z napisem dotyczącym gromadzkiego punktu komitetu ludowego
(czy coś w tym stylu)
monidło (zawsze bałam się tego słowa)
zepsute budziki
no i maszyna do szycia - a właściwie jej piękne nóżki

a jazz różny różniasty w tle
taki
albo
taki
albo
taki

ten ostatni najbardziej dziś w moim humorze !

doo uap
doo uap
doo uap

sobota, 3 kwietnia 2010

zamiast życzeń.

co dla zmysłów niepojęte
niech dopełni wiara w nas...