piątek, 29 kwietnia 2011

appendix 104.

don't leave me alone
standing here for ever
hoping you how ever
I'm a little girl
boiled into a mature
little piece of work

so if you see me
so if you see me
just smile

błogosławieństwo.

while watching the royal wedding…

mam zbyt ciasno zasznurowane trampki by móc zostać kopciuszkiem.

plus taki sobie klik

w poszukiwaniu jakichkolwiek wzruszeń...

czwartek, 28 kwietnia 2011

optymalny optymizm.

wzięło mnie na te wszystkie ballady romanse kawałki kulki muzyki końca lata
i przypomniało mi się jak czekałam na peronie na pociąg którym wiedziałam że nie przyjedziesz
że już przyjechałeś wcześniej a czekałam sobie bo z samego czekania dobrze mi się robiło.

appendix 103. (Łaknąć)

Gdybym mogła uwolnić się od ciebie ale nie musiała cię stracić.
- Sarah Kane

środa, 27 kwietnia 2011

nudno do obłędu.

jadę przez urojone miasta.

męczę i dręczę dramat feministyczny.
on męczy i dręczy mnie.
uczciwa
/uczuciowa?/
wymiana.

gdzieś uciekło mi pół dnia o pięknej dacie.
czekam na małe trzęsienie ziemi. na mrugnięcie ogromnych powiek.
moja rzeczywistość ziewa. lekceważy chaos i destrukcję. lekceważy bunt języka.
moja rzeczywistość leży jak kot na kaloryferze.
rozkurcza łapkę żeby pokazać pazurki.

wtorek, 26 kwietnia 2011

urodziny.

zagryzam wargi ale w oczkach szczęście.
nowy czarny telefon i nowe pulchniutkie smsy.

niedziela, 24 kwietnia 2011

destination: wieś na ka.

aparat.
zwykły do robienia zwykłych zdjęć.

łąka.
zwykła do brodzenia w zwykłej trawie.

ja.
zwykła.
tęskniąca.

utrwalająca.

czwartek, 21 kwietnia 2011

znowu na huśtawce.

nawet nie chcę myśleć ile razy musieliśmy się minąć żeby w końcu się spotkać!

a i zobaczyłam te zdjęcia.
i śmiałam się.
bo bardzo mi kogoś przypomniałeś.
może kiedyś ci opowiem.

środa, 20 kwietnia 2011

it's gonna be a bright beautiful day.

czasem warto zrezygnować z najpiękniejszych snów o 5:55
żeby dzień był udany
cieniowane niebo parzy w oczy
patrzę na siebie w lustrze i jest mi z tym dobrze
nie zmieniłam się i zmieniłam się tak bardzo
martwienie się na zapas nie ma najmniejszego sensu
tylko noce takie niespokojne
poranki przynoszą ukojenie
wciąga mnie czarna dziura kubka z kawą
niesłodzoną a słodką
od myśli wspomnień westchnień czy raczej westchneń

oh wow lovely.

wtorek, 19 kwietnia 2011

appendix 102.

wygrzebane z bebechów internetu:

- nie chce mi się żyć.
- wiem. zawsze byłaś leniwa.

śmieje mi się.

;-)

30 raz

w kuchni znów pachnie smażonym jajkiem
kubek z kawą stoi w tym samym miejscu w którym zostawiłam go rano
za oknem zmieniają opony
wciąż z letnich na zimowe
z zimowych na letnie
na gorące

spis ludności zaklasyfikował mnie jako przedstawicielkę rodzaju ludzkiego.
a moje m do mieszkań a nie kurników.
jestem w szoku
.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

sypie się popiół na moją mogiłę.

appendix 101.

było tak niemożliwie nam.
nasączałeś mnie pewnością jak likierem biszkopt.

nasączyłeś mnie jak gąbkę dziś goryczy octem.

niedziela, 17 kwietnia 2011

to już nie to samo, prawda?

nie będę pytać czy coś się stało.

historie nawijam jak spaghetti na widelec
widelec pamięci.

piątek, 15 kwietnia 2011

więc zostaniesz ze mną jednocześnie zostawiając mnie samą.
dobrze zrozumiałam?

żegnaj.

twoje konto zostało zdezaktywowane

aby ponownie uaktywnić swoje konto zaloguj się używając swojego starego adresu e-mail logowania i hasła. po ponownym uaktywnieniu konta będziesz mieć możliwość korzystania z serwisu w taki sam sposób jak przed zamknięciem konta.

mamy jednak nadzieję że wrócisz do nas wkrótce.


no to fejsbuk jest chyba jedyną osobą która jeszcze ma nadzieję.

czwartek, 14 kwietnia 2011

nigdy o miłości.

ach. jak ja nic nie mówię.

wtorek, 12 kwietnia 2011

mhm.

boję się
tak bardzo się boję
ja sobie nie wyobrażam
nie wyobrażałam
jak bardzo będę się bać

Najgorszy jest lęk przed czymś, czego nie można nazwać. Na lęk bez imienia nie pomagają nawet strzykawki.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

"nie kuś. proszę."

change/pain.

czuję się jak unoszona do góry przez ogromny kolorowy balon
pełen szczęścia pełen spokoju pełen magii
tylko dlaczego jest on przywiązany do mojej szyi?
im wyżej lecimy. tym bardziej mnie dusi.

sobota, 9 kwietnia 2011

oh dear.

a nie mówiłam: lunął na mnie deszcz.
oh dear! jak ja siebie znam.
ale będę się oszukiwać
i mówić że mi nie zależy.

piątek, 8 kwietnia 2011

zdelegalizować błękit.

odkąd na mnie spojrzałeś
jestem taka niebieska
od stóp aż po paznokcie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

appendix 100.





znamy się tak krótko a ja już włożyłam cię w ramkę mojego życia.









już wiem czego nie będę mogła słuchać kiedy...

och, jak ja siebie znam!

chyba uważam że pewne mądrości mogą przejść przez uszy
chyba tylko po to katuję swoje wnętrze nie będę ciebie kochać
chociaż wiem że to nie podziała
właśnie że psiakrew kochać będę
ja już to wiem
chociaż mrugnąłeś przy mnie oczami zaledwie jakieś dwieście czy trzysta razy
jeszcze ta sparanojała wiosna
wszystko zmówiło się przeciwko mnie

wpadnę z deszczu pod rynnę
spod rynny w wodospad
z wodospadu pod wąż ogrodowy

och, jak ja siebie znam!
spotkałaś mnie w dziwnym okresie mojego życia.

środa, 6 kwietnia 2011

appendix 99.

gdybym tylko mogła wyjąć tęsknotę z serca jak szydełko z kłębka włóczki.

wtorek, 5 kwietnia 2011

strange what desire makes foolish people do.

KLIK

- po maratonie różnorakich wersji wicked game
znalazłam najbardziej nenową z możliwych
jeśli miałabym to śpiewać - to tylko w ten sposób
100% Neny.

2nd pikczer


kolejny piksel konkursowy

wredność kwietniowej pogody
nie tylko doprowadza mnie do szału
ale również inspiruje do tego żeby być równie wredną
.

appendix 98.

ż(r)yj swoje życie.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

pikczer.


mój konkursowy piksel.

appendix 97.

nie mogę sobie pomóc więc idę spać.

niedziela, 3 kwietnia 2011

dylemat (dialog)


- pamiętasz N.? raz prof. U. powiedział żeby zapamiętać to na zawsze, że kiedy napiszesz do kogoś list lub jakąś wiadomość, zdobądź się na to żeby tego nie wysyłać, ale schowaj do szuflady i na drugi dzień bez emocji, na spokojnie odczytaj i zastanów się czy dobrze, że został w szufladzie czy też powinieneś był go wysłać...

- droga B., tylko ja, psiakrew, zamiast szuflad mam niezliczone ilości flaszek z alkoholem, które mówią zupełnie co innego...

jedna z piękniejszych rzeczy jaką mogła mi w tej chwili przynieść pamięć.


po raz setny już dostałam bumerangiem wspomnień po głowie
serce biega po pokoju jak małe dziecko
puf! puf! wypuszcza powietrze
zakrwawiło podłogę
rozum chce sprzątać bałagan
ale odłączam mu wtyczkę
zapomnienia.

sobota, 2 kwietnia 2011

palpitacje.

moje serce zaraz wyjdzie i stanie obok.