środa, 17 października 2012

piszę pogrążona w żalu.

czekam
gazeta przede mną porasta w linie bazgrołów niebieskiego długopisu
czekam
kot pod krzesłem wygrzewa się w jedynej na podłodze plamie słońca
czekam
herbata i ciastka otaczają mnie rodzinnym ciepłem
czekam
pięć dni odkąd powiedziałeś
odkąd przypomniałeś
przytrzymałeś drzwi przed całkowitym zatrzaśnięciem
więc czekam i nie uciekam
niewolniczo
opasana nadzieją
okłamana

niedziela, 7 października 2012

appendix 143.

moje ciałko - pustostan.

sobota, 6 października 2012

coexist.


NIE PRZESTAJĘ
NIE PRZYSTAJĘ
 
psychoanalysis #3

+

"Wiesz, chciałbym Ci powiedzieć, ale nie mam którędy."
/M. Świetlicki/

+

nadmiar piękna zabija i może powodować poważne zaburzenia w pracy mózgu (o ile w ogóle się jeszcze go ma).

opowiadam sobie sama (nie)stworzone historie na dobranoc

[klik]

light reflects from your shadow
it is more than I thought could exist
you move through the room
like breathing was easy
if someone believed me
they would be

as in love with you as I am

and everyday

I am learning about you
the things that no one else sees
and the end comes too soon
like dreaming of angels
and leaving without them
being
as in love with you as I am

and with words unspoken

a silent devotion
I know you know what I mean
and the end is unknown
but I think I’m ready
as long as you’re with me
being

as in love with you as I am

czwartek, 4 października 2012

it never happend.

[klik]

nothing made a sound in [Kraków] that night 
and all the air was empty
then what to my wondering eyes should appear?
nothing
cause nothing ever happens here

now I forget how to think
so crack my skull
rearrange me

lover put me in your beautiful bed
and cover me

nothing ever happened here
bad things never happen to the beautiful

środa, 3 października 2012

krakowski rynek jest rondem.


autystyczny abstynent: ostatnim razem ważny powód do picia miałem dwa lata temu (...). ale stwierdziłem że picie alkoholu w niczym nie pomaga.

terrorystka: picie herbaty też nie.

terrorystka: człowiek potrzebuje czterech przytuleń dziennie żeby żyć i siedmiu żeby być szczęśliwym

autystyczny abstynent: to jakim cudem ja żyję?


autystyczny abstynent i terrorystka podbili miasto 
i mają je na własność

poniedziałek, 1 października 2012

sadystyka.

37 słów
4 kropki
3 przecinki
6 wielkich liter
0 polskich znaków

"niezła zabawa"
ha-ha.

wszyscyśmy dzieciuchy [klik]

czwartek, 27 września 2012

appendix 142.

obiecałam komuś ostatnio lot balonem
kto to mógł być?

intensyfikacja spotkań prowadzi do krótkowzroczności pamięci.

we walked against the earth... until we met.

klik:
 

the Cat catches the Mouse
and the Mouse just wants a h o m e
and the Dog chases the Cat
and the Cat wants to be a l o n e

wtorek, 25 września 2012

what gives you the right to talk to a woman like that?


psychoanalysis #2
(collage by Nena Ki Nevermore)

+ soundtrack:


poniedziałek, 24 września 2012

wybiegam myślą tak daleko że gubię się wracając do domu.

...and as if that wasn't enough I think I am turning into a giant cat woman

sobota, 22 września 2012

piątek, 7 września 2012

studząc powietrze wzdychaniem...

jeden sen zatacza się kołem
może kiedyś potknie się o rzeczywistość

.

może

kiedyś

(paranoidelle, 1 kwietnia 2012: "prędzej doczekam się przebiegunowania ziemi...")

środa, 5 września 2012

appendix 141.

podwojenie wyobrjaźni.

życie to piknik dla dorosłych.

collage by Nena

(so talk to me like lovers do
and walk with me like lovers do)

poniedziałek, 3 września 2012

appendix bez numeru.

in this pondering, dear Cat, you are not alone.

piątek, 31 sierpnia 2012

bez tytułu.

wracasz i załamujesz moją czasoprzestrzeń.

środa, 29 sierpnia 2012

transforma.

wchodzę w noc
zamiast
wchodzę pod koc

i fink

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

appendix 140. (czekam już trzecią noc)

noc rozciągnięta w nieskończoność
nieskończoność wpisana w noc

niedziela, 26 sierpnia 2012

00:27, stukot pociągu, Kraków Płaszów.

słyszę choć nie słucham.
miasto R.
miasto K.
ja.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

odrobina dyskomfortu.


wyda się ta sprawa z wydawaniem się
choć jawa to, nie faza REM, a ciało bodźce
chwyta w locie
  i realniej, namacalniej, niż w godzinie
tak konkretu pełnej jak ta –
chyba już nie będzie

  a kiedy zaniknie, jak mięsień zanika

korzonek, którym w pozór tak wrosłam
  i znaki rozpoznam iluzji – szczególne, to
runę w szaleństwo, w stuporze zastygnę
gdy wyda się, że wydaje się to wszystko…

lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie

żarzy się bez przerwy…
jak w żarówce mały drutu zawijasek
co wiązkę światła sączy…

uśmiecham się do ciebie
z miast
zza miast
zamiast wieczornej rozmowy

piątek, 17 sierpnia 2012

appendix 139. (jestem ciekawością)

kim jesteście ludzie którzy tu wchodzicie?

wszystkie jesteśmy tylko akwarelową plamką.

mogę tak trwać tysiące lat
drogi plączą się i przecinają
ludzie na ulicach w ciągłym ruchu
przeciwnie do kierunku zegara
chodzę po wyznaczonych ścieżkach
miasto kołysze mnie i unosi
każdy kąt zachwyca
każda krzywizna budynku porusza
teraz jest już wieczór
siedzę przypięta pasami wyobraźni do swojego łóżka
nie wydarza się już nic
choć w głowie wciąż wyświetlam film
sklejam najlepsze fragmenty w całość
niekoniecznie logiczną
eksplozje uczuć
mgła sentymentu
wszystko wyprane z kolorów jak w polskim dokumencie
prawie bezbarwne a jednocześnie piękne
upajam się
laptop szumi i grzeje
stukot klawiatury łagodzi ból głowy
nogi mocno oparte o podłogę
nie przeszkadzają głowie
trzymam się chmur
kłębiastych
może nad Warszawą
tak bardzo krakowskich
do bólu
do paranoi
d'elle
ja

wtorek, 14 sierpnia 2012

okay.

The magic button — Make Everything OK

I have no heart.


it's not your fault
 it's my own fault
 I'm not human at all
I have no heart

życie wirturealne
załatwiam sprawy przez fejsbuka chleb powszedni
potem kablem światłowodem do nazbyt aż namacalnego miasta
przemycam
przemykam
przemakam
i płaczę czasem i plączę się w rzeczywistość kabli
kocham
przestaję
i kocham znowu

środa, 8 sierpnia 2012

this is what the world is for - making electricity.


elektryzują się myśli
plączą wspomnienia
ptasie mleczko na poduszce
pochłania otchłań łóżka
całkowicie mój dzień
liczę siniaki na nogach
czekając na nowe
niedzielne
kiedy zadziała placebo
porwie tłum
każde uderzenie
nowe wspomnienie
ładowanie akumulatora
making electricity
for life.

poniedziałek, 16 lipca 2012

czternasty zero siódmy.

okulary-serca przetrwały
serce przetrwało też
pod sceną skacząc najwyżej
siniacząc kostki
rozpychało się łokciami
chciało przeżywać nie przeżyć
chciało płakać z bolesnego szczęścia
serce rozlało piwo po arteriach
zasnęło pod lipą
zgubiło się na trasie Kraków-Warszawa
i już nie wróciło do siebie

don't break my heart
and I won't break your heart-shapes glasses.

niedziela, 1 lipca 2012

mad gin party.

dzisiaj noc przypełzła z niespodziewanej strony, jednak zawsze z tą samą treścią.

from time to time it's our muse.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

we live together across the wire pushing hints into our heads.

płynę przez internet ogromną głową naładowaną podpowiedziami
hiperłącza otwierają się i zamykają przed nosem błędem 404
łapię cię za słowo

porywa mnie dziwny prąd
bardzo dziwny

ssion 

niedziela, 3 czerwca 2012

separacja.

zanurzam się w miękkim kożuszku
dobrej
przedpełniowej
nocy

pstryk
i nie ma mnie
na za dużym łóżku 
nieszczęsne sny odpycham
wystającą spod kołdry stopą

kot ostrzy pazury o pomarańczową kanapę
pomiaukując nieznacznie

piątek, 18 maja 2012

hold my hand.

ręka
dłoń
nadgarstek
ręka - narzędzie pracy
nadgarstek - udręka
dłoń
w
dłoń
nie marzną marzenia
od czasu
czasami

klik

środa, 9 maja 2012

23.

Podzielcie 2 przez 3, a otrzymacie 0,666...
Templariusze mieli 23 Wielkich Mistrzów.
Na kabalistycznym Drzewie Życia
ścieżka 23 odpowiada "Wisielcowi" w kartach tarota.
Loża masońska w Nowym Jorku znajduje się na 23 Ulicy.
Adres loży w Stafford, w Anglii to 23 Jaol Road.
Kariera Elvisa Presleya trwała 23 lata.
Juliusz Cezar zginął od 23 ciosów sztyletem.
William Szekspir miał 46 (2 razy 23) lat w 1610,
kiedy ukazała się Biblia w wersji króla Jerzego.
W tym tłumaczeniu, 46 słowo w Psalmie 46 to "shake",
a 46 słowo od końca to "spear"...
W kalendarzu Majów 23 grudnia 2012 r. to koniec świata.
Wg Terrence'a McKenny tego dnia dojdzie do immanentyzacji Eschatonu.
(Ł. Rz.)
cóż począć?
taki wiek
trudny wiek

środa, 25 kwietnia 2012

licznik nieodwiedzin.

powinnam zacząć liczyć te wszystkie impulsy które pragną napisać ci że cię nienawidzę
ale tego nie robię
zamiatam te złe emocje pod dywan landrynkowej rzeczywistości mojego nowego życia
a one nie tworzą wypukłości - jak na kreskówkach
bo przecież moje obecne życie jest bajką
w końcu
gdzieś na wysokim balkonie oddalonym trochę
a może jeszcze dalej
jest ktoś niepewny i niewyraźny
wyobrażony i wymyślony
na wzór i podobieństwo
leży na landrynkowym dywanie
i odpoczywa mnie

piątek, 13 kwietnia 2012

first station - I miss you. next station - magic!

pierwsze wrażenie z podróży: hm. jadę nie w tą stronę.
drugie: Polska z tej strony jest znacznie brzydszej niż ta którą znam.
trzecie: patrząc na pociągową szybę w tunelu twarze podróżnych są powiekone do nieskończoności (na swoje odbicie bałam się patrzeć).
czwarte: zdecydowanie nie pokocham tego miasta. czuję się tu jak Alicja która zmalała do rozmiaru rodzynki która jak na złość musiała wpaść do lepkiego ciasta na jakieś ślicznie wyglądające muffiny.
piąte i ostatnie: I'M AN ALIEN. I'M A LEGAL ALIEN.

środa, 11 kwietnia 2012

appendix 138. (w odpowiedzi)

PIERWSZE PRAWO MAGII: ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.

DRUGIE PRAWO MAGII: najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody.

absurdelle.

wtorek, 10 kwietnia 2012

extra intro.

coś plącze nam się po głowach
choć rzadko plączemy się sobie pod nogami
każde słowo przetrawione i przetworzone dwadzieścia siedem tysięcy razy
tak że zupełnie pozbawione już źródła
musimy odwiedzić stare miesce starej muzyki w tym samym czasie w niczyjej porze
w porze która przechodzi z rąk do rąk by cieszyć coraz to nowe oczy i serca
aż w końcu trafia do rąk właściwych jak unikatowy ciuch z second handu
(love's a hand-me-down brew)
odrywamy zbędny guzik
niepotrzebną pętelkę
jest idealnie...

oszczędź mi rozczarowań.

sobota, 7 kwietnia 2012

5:27

nie mogę spać
i nie chodzi nawet o to że miauczy kot
że herbata o piątej smakuje inaczej
że zimno panoszy się przy wyłączonych grzejnikach

dobrowolnie rezygnuję z najlepszych snów
bo żadne dobre sny ostatnio już mnie nie odwiedzają...

czwartek, 5 kwietnia 2012

na dziś przestałam już marzyć.

- znowu zostałyśmy same, kota... - powiedziałam taplając zeschnięty chleb w rozbełtanym jajku.
- bo widzisz, on jest zbyt daleko... czy może raczej: on jest zbyt daleki?
tłuszcz niemiłosiernie pryska na idealnie wymytą płytę indukcyjną.
a kota patrzy, patrzy... jakby widziała już wszystko...

wszystko...

let the bed sheet soak up my tears
and watch the only way out disappear

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

clear blue water.

przepadłam
na
amen

(od) rana.

same siódemki
same dwójki
samoloty latają nisko
ręce drżą nad klawiaturą
rankiem - wieczór wydaje się być bardziej odpowiedni
wieczorem - noc zdaje się być już za późna
cały dzień na zmoblizowanie się do pchnięcia koła zdarzeń i nieodkładanie już niczego na bliżej nieokreślone jutro

niedziela, 1 kwietnia 2012

dzień/noc/pora niczyja.

(i żeby liściom było wietrznie)

czekam na dobry moment
na chwilę drgnięcie mrugnięcie
3/4 uśmiechu zamiast zwykłych połówek
mikrogest
wystąpienie o pół kroku przed szereg
napięcie struny
nagięcie prawa

czekam na cokolwiek
zastanawiając się jak blisko mogę podejść

CO ZA ABSURD!
prędzej doczekam się przebiegunowania ziemi...

Nenu, więcej działania, mniej myślenia!

sobota, 31 marca 2012

oh, beautiful town.

pytasz
powiernico nastoletnich westchnień
ja już tam nie bywam
ja już tam nie wrócę
to miasto mnie nie zmieści
nie zmieni
nie zrozumie
może jedynie podziwiać niezwykle inny od wszystkich egzemplarz który stworzyło
może jedynie patrzeć ze zdziwieniem kiedy czasem znów wysiadam na brzydkim przystanku blisko jeszcze brzydszej stacji
patrzeć i podziwiać

czwartek, 29 marca 2012

new technology.

teraz już zawsze będę mieć cię pod ręką.

wtorek, 20 marca 2012

poniedziałek, 19 marca 2012

patrz.

są takie noce kiedy nie mogę zasnąć z zachwytu
i każdy dźwięk brzmi mocniej
przewierca czaszkę
trąca te najczulsze struny
poruszam mięśniem sercowym we wszystkie strony
każdy kolor potrafię nazwać odpowiednią nazwą
widzę każdy odcień
światło ma tysiąc kolorów
i cień przestaje być tylko szary

kiedy patrzysz
kiedy tak patrzysz
patrz tak częściej
choćbym miała oszaleć

niedziela, 18 marca 2012

umarł pies. piękny pies.

umarł Piękny Pies
miejsce gdzie można było "porozmawiać o sztuce"
teraz zostaje tylko parkingowa ławka na Powiślu
kawa studencka bez legitymacji za całe cztery złote
z grubą warstwą cynamonu

spakowałam wszystkie sentymenty
i z zapachem dymu przywlekałam je do domu
jednak Pies, to Pies
choć zdychający to wierny
więc rodzi nowe
małe szczeniątka
o smutnych oczach

klik

don't you love her as she's walkin' out the door...

czwartek, 15 marca 2012

bedtime story.


txt: Camero Cat
img: Jaśmina Parkita




I PSIKUS NA DOBRANOC:

niesie sobie Nena spokojnie Sprite'a z Kefirka
i spotyka swojego sąsiada
(uroczego straszego pana z wyjątkowo brzydkim psem),
który wita ją słowami (patrząc na butelkę, której nie zidentyfikował, bo było ciemno):
"o! jest gorzałka, będzie się lepiej spało!"

MADE MY EVENING

środa, 14 marca 2012

cudzoziemka w raju kobiet (już za miesiąc)

zbyt krakowska dla Warszawy

a dla Krakowa zbyt rzeszowska



maybe I feel train instead of attraction?

niedziela, 4 marca 2012

ochy i achy.

i bądź mi jak herbata jaśminowa z miodem po ciężkim dniu.

sobota, 3 marca 2012

Ile waży koń trojański?

a może minęliśmy się o rok
pół schodka na gołębiej
czasem śni mi się co mogłoby być
piwniczne wernisaże
urocze teatro-knajpy
piję kolejną porzeczkową herbatę z miodem
marzą mi się marynarki z lat 80-tych
watowane ramiona
długie swetry

środa, 29 lutego 2012

od jutra marzę(c).


przyjemność ≠ przyziemność

wtorek, 28 lutego 2012

trzeba było spojrzeć wyżej.

Halina Poświatowska

ty miły jesteś ślepy

więc cię nie winię
ale ja mialam dwoje oczu widzących
na nic
widzącymi oczami
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujełam
[...]

ciąg dalszy nastąpi?

niedziela, 26 lutego 2012

spis połączeń.

dzwonisz ty
- zaskoczenie
ja nie dzwonię
mi już dzwoni w innym kościele

dzień dobry to będzie dzień.

laczego biblioteka w niedzielę jest zamknięta?
dlaczego w kefirku można płacić kartą od dziesięciu złotych?
dlaczego nie mam bankomatu pod domem? dlaczego wszystkie najbliższe bankomaty pobierają prowizję (i to aż pięć złotych, czyli jedną piątą tego co mam?)
dlaczego zawsze jak się obudzę nie mam mleka do kawy bo okazuje się że wypiłam całą butelkę w nocy?
dlaczego kota budzi mnie o 5:00 rano tylko po to, żeby jak wstanę ona mogła pójść spać na cały dzień?
dlaczego jak otworzę okno jest mi za zimno, a jak zamknę jest mi za gorąco?
dlaczego zawsze w (wolną) niedzielę piję kawę o 11:11?

znów śnisz mi się w jakimś niedookreślonym miejscu
pomiędzy knajpą w której byłam raz w życiu a mieszkaniem znajomych
ubrany tak jak przedwczoraj będąc dalej niż tu czy tam
znów śnisz się i nie mówisz prawie nic
bo w sumie nie wiem co mógłbyś powiedzieć

piątek, 24 lutego 2012

I am the spring.

roztopiłam się i chlusnęłam z impetem o podłogę
spłynę schodami w dół
by wyparować na przedwiosennym słońcu
i spadnę z jutrzejszym deszczem
prosto na twoją głowę
i już będę wiedzieć gdzie jesteś

poniedziałek, 20 lutego 2012

[bez tytułu]

słowa wyślizgują mi się z głowy
chciałam napisać tak dużo
tak barwnie
spektakularnie i z fajerwerkami
ale to coś we mnie nie okazało się buchającym ogniskiem
raczej rozżarzonym węgielkiem który rozlał ciepło po wnętrzu

i znów głupawo się uśmiecham
i niskie przedwiosenne słońce mruży mi oczy

niedziela, 19 lutego 2012

plusem zasypiania o 4:00 nad ranem jest to że nie muszę czekać całą noc na najlepsze sny które zazwyczaj zdarzają mi się o 5:00.

wtorek, 14 lutego 2012

dzisiejszy wieczór sponsoruje...


...człowiek odpowiedzialny za moje ostatnie zachwyty
(i za większość muzyki która sprawia mi radość)
Agim Dżeljilji


znany od dawna przez dźwięk
"poznany" niedawno przez przypadek


hepi valentajns

piątek, 10 lutego 2012

nie polubisz mnie.

- masz doła?
- nie, za duże górki.

(Ki)

trzeba dużo cierpliwości
i dużo zrozumienia

nie polubisz mnie.

poniedziałek, 6 lutego 2012

la la la.

myślałam że sentymenty zamarzają przy -20
widocznie źle myślałam
złoszczę się jak mój kot na kryształki żyrandola
które nie są na wyciągnięcie łapki
a przecież stworzone do zabawy
złoszczę się bo chętnie wymieniłabym
zimowe dreszcze na wiosenne deszcze
ale najchętniej na wczesną jesień
taką gdzie jeszcze lato pozostawia nagrzaną ziemię
ale drzewa już rumienią się a niebo chmurzy na stalowy kolor
złoszczę się na przeziębienie
na stosy chusteczek przy wieczyście uroczyście rozścielonym łóżku
wysyłam maile i smsy z pogróżkami
spróbujcież tylko nie odpisać
utopię w swoich łzach
a wiem gdzie mieszkacie!
po lewej stronie obok płuca
za żebrem!
zakopię żywcem w sentymencie
tak jak zrobiłam z tobą

tak, z tobą
tyś
pochowany żywcem
w sentymencie Neny
la la la
klik

piątek, 20 stycznia 2012

no light. no light.

you want a revelation
you want to get it right
but it’s a conversation
I just can’t have tonight


czwartek, 19 stycznia 2012

po raz kolejny poczułam że jestem w tym mieście zupełnie sama.

środa, 18 stycznia 2012

soundtrack: Łukasz Targosz - anarchia liryczna

śnieg miękko kładzie się na ziemi
idealnie równy biały dywan zakrył stare ścieżki
znów stanęłam przy oknie
przypominając sobie
wzruszenie
kiedy weszłam tu pierwszy raz
słuchając flunk if we kiss
to dziwne (lecz wcale nie zaskakujące)
że od tamtego czasu nic się nie zmieniło
z podłogi powyrastały meble
ściany zmieniły kolor
zimny beton nie rani stóp
a ja nucę
I sit on a corner watching people passing by

looking for one
looking for one...

czwartek, 5 stycznia 2012

miesiąc wolności od przyziemności.

słucham wszelkich możliwych piosenek o
podróżach
przyjazdach
odjazdach
pociągach
autobusach
tramwajach
tak mi się serce rwie do innych uczuć
płuca do innych atmosfer

już za chwilę trzasnę drzwiami granic mojego świata

niedziela, 1 stycznia 2012

b/z

wyczołgałam się z barłogu
posprzątałam
kot śpi
ja zastanawiam się czy jestem głodna
siedząc nad kolejną kawą
głowa niespokojnie zmierza ku kolanom

zestaw osób z życzeniami noworocznymi
napawa mnie obawą co do pomyślności świeżo rozpoczętego roku
i przypomina że przeszłość wlecze się nie zważając na to że daty przeskakują
na coraz to wyższe rocznikowe liczby

żądam zmian
od teraz
albo chociaż od jutra

piątek, 30 grudnia 2011

niekoniecznie w odpowiedzi.

w te Święta nabrałam takiego dystansu
że gdybym wysłała ci sms
dostałbyś go za kilka lat świetlnych

poniedziałek, 19 grudnia 2011

jestem zła.

czuję w tobie fałsz
nie chcę cię już znać
myślisz tylko jakby znowu kogoś zjeść
pokaż wszystkim nam
jak ważnym można być
kogo znasz i jak można zdobyć świat

czujesz we mnie gniew
bardzo cieszę się
nienawidzę tych którzy kłamią
z kwiatka na kwiatek
łatwo jest tak żyć
powiem tylko krótko to nie gra

będę czekał wciąż
cała wieczność całą noc
zniszczę cię
będę czekał wciąż
na kolejny twój błąd
przysięgam
negatyw - tłustosz

piątek, 16 grudnia 2011

teenage dream

serce wyskakuje z orbity kiedy marzysz o czymś od dawna
kiedy przed snem układasz stos obrazków w ten jeden idealny
zapisujesz kartki pamiętnika wymyślasz swoje scenariusze
lepsze niż rzeczywiste
takie do których chce się wracać
rysujesz mapy obliczasz trasy kalkulujesz koszta
i liczysz na cud
przypadek
który pchnie cię dokładnie przez ciebie obmyślanym torem

kiedy uświadamiasz sobie że to tylko młodzieńcze emocje
nastoletni poryw serca duszy
która chciałaby daleko i w nieznane i żeby jeszcze wszystkim cokolwiek udowodnić
kiedy już prychasz z ironicznym uśmiechem na swoją niedorosłą głupotę
- spełnia ci się

i znów wpisujesz w google to i owo
sprawdzając czy cokolwiek z tych utopijnych planów przetrwało.



jakie to jest zabawne że nigdy nie dowiesz się o mnie prawdy
jaki jestem i jaki chciałbym być
nigdy całej prawdy


klik

niedziela, 11 grudnia 2011

my search for answers will end in agony.

i każdy księżyc który w pełni wisi na granatowym niebie
powtarza:
to nie twój czas
to nie twój czas

sobota, 10 grudnia 2011

better luck next time, Nenu.

skulona mknie przez deszcz
depcze najgłębsze kałuże wysiadając z tramwaju
pisze miliardy sms'ów do świata
mruga czarną powieką
przedziera się przez tłum
walczy o swój świat
zbawia swój świat
zasypia zmęczona bezsilnością
marzy o zagranicach świadomości
o metafizycznej Japonii
o świętym niepowtarzalnym niepokoju

klik

środa, 7 grudnia 2011

porządki czy początki?


i całkiem spokojnie piję drugą kawę
więc zadzwoń do mnie zanim będę stara

czwartek, 1 grudnia 2011

in my mind I have shot you and stabbed you through your heart - I just didn't understand the ricochet is the second part.

umawiamy się
dzwonimy
nie odbieramy
nie widzimy się
ty masz zły humor
ja mam zły humor
dwa minusy dają plus
dwa uparte osły dają zły humor do potęgi tysięcznej
nie będziesz się ze mną spotykał pod przymusem
nie będę już dzwonić kiedy łamie mi się świat
i tak nigdy nie mamy czasu razem
osobno zawsze znajdzie się chwila na to i owo
po raz setny można zadać pytanie: gdzie w tym sens?
i co jest z nami? między nami? ni to przyjaźń ni skrajna obojętność

zaprawdę powiadam ci
rzucać talerzami będę

środa, 23 listopada 2011

there's always something better 'round the corner.

i choć budzisz we mnie najdziksze sentymenty
to gdy podajesz mi czerwoną farbę do włosów
mówię pewnym siebie tonem
- nie będę z powrotem ruda! nie licz na to.

wciąż bardziej granatowa
z kosmykiem wspomnień na szyi

wtorek, 22 listopada 2011

życie w mono.

przypaliłam jajeczne grzanki bo napisała do mnie Ginger
- ludziom poprzewracało się w główkach, psze pani.
posłodziłam kawę (pierwszy raz od lat)
mleka nie dolałam tylko dlatego że wypił je kot
nie słucham już

zmień się
pracuj nad sobą
przytłaczasz
jest cię za dużo
ludzie się tobą męczą
jesteś psem któremu co chwilę trzeba patyk
trzeba sobie ciebie dawkować

lepiej mi
z późnym listopadem na karku
z siwymi włosami z których szybciej schodzi farba
z zawodem w którym w końcu się spełniam
z kings of convenience od rana w kuchni
przy przypalonym jajku
ogórkach konserwowych

piątek, 18 listopada 2011

pani Przemyk śpiewa nas...

klik

...bo pani Przemyk wie.

wyrzucam dobre wspomnienia
w towarzystwie złych łatwiej się zapomina
i nie tęsknię już tak rozpaczliwie
za staniem pod plakatem leroy merlin
pośród smrodu spalin
huku marketowych wózków

i coraz rzadziej widzieć mnie będziesz
przywyknijLink

środa, 16 listopada 2011

idę na imprezę...

idę na imprezę
z kokardką pod szyją
w szarych zakolanówkach ze wstążeczkami
granatowa sukienka Alicji z kieszonkami na pustkę
po zegarkach i królikach
wisi swobodnie na moim bladym ciałku
idę na imprezę
z lampką wina pod ścianą siądę
z kreską na oku a'la Marie - ta zmyślająca miłości we Francji
idę na imprezę
singiel ka
singiel ka
singiel ka

jak i PotaPota tak i NenaNena

wtorek, 15 listopada 2011

powiem wszystko w rytmie disco.

kliku klik:

Link
Spokój
tak już zostanie
Spokój

od lat właśnie tam układam wszelkie moje paranoje

poniedziałek, 14 listopada 2011

czwartek, 10 listopada 2011

appendix 137.

płaczę na filmach które zawsze chciałeś obejrzeć.

te poranki gdy.

wysypała całą fiolkę na rękę
okazało się że została tylko jedna tabletka
gdzie się podziała cała ta kodeina?
od letnich alergii powoli połykała ją jak tlen
w tle grało memories Davida Guetty
zażyła ostatnią dawkę mając nadzieję że ból brzucha
dręczący ją od 4:44 w końcu minie
odkąd przestałeś istnieć dla jej świata
budzi się w momencie przełomu hormonalnego
z bólem brzucha
workiem wspomnień
kotem pod poduszką
mlekiem w lodówce
próbuje zapisać co czuje
ale nie wie

Maria: wiesz. zrobiono kiedyś taki eksperyment. szczury zamknięto w trzech klatkach.
jednym zrobiono szczurze piekło. drugim niebo. a trzecie pozostawiono w umiarkowanych warunkach. okazało się że najdłużej żyły te w szczurzym piekle wśród braku jedzenia i samic. znacznie krócej te w niebie. natomiast te żyjące "normalnie" zdychały jako pierwsze.
ważne żeby coś czuć. niezależnie czy są to pozytywne czy negatywne emocje. ważne żeby były silne. żeby coś trzymało cię z dala od obojętności. coś trzymało cię przy życiu.

środa, 9 listopada 2011

samolot pisze wiersz na niebie.

on: pełnia.
ja: spełnia?
on: bo dziś jest. każde. się.
ja: siódma.

bo dziś jest siódma pełnia. każde się spełnia.

wtorek, 8 listopada 2011

appendix 136.

wróć z krainy obojętności
do krainy objęć

dla jasności. o ile tu jesteś.

fot. D. W.

myślę o tobie ciepło i dobrze
a co za złe mam zachowam dla siebie.

niedziela, 6 listopada 2011

schizofrenicznie żółtą jesienią łamie się obcasy na liściach.

klik

appendix bez numeru.

mój kot codziennie o 4:41 sprawdza czy nie umarłam wbijając mi pazurki w twarz. w razie zatrzymania akcji serca zamieni mnie w kobietę-kota. I like it, like it.

sobota, 5 listopada 2011

flow.

lodówka przygotowuje się do startu
kot biega jak opętany
lodówka mówi że liczy się tylko moje zdanie
kot nie liczy się ze mną
świat prycha
piję zieloną z opuncją bo na jaśmin za późno
rozczula za bardzo
mam rudą pościel a w niej czarno-białe sny
po środku miasta w dwudziestu minutach czekania na tramwaj
zjawia się pomarańczowy samochód który widziałam ostatnio z tobą
czerwony? po co w ogóle się zastanawiać
rozsądek wziął koronę i splendory
serce wierci się
świat prycha
na pryczy świata leżę uwięziona
odliczam kreślę kreski na ścianach
wróć: linie
długie linie jak linia życia
jak prążkowany ogon kota
pomarańcz jakby nie patrzeć jest pozytywnym kolorem
ale co rude to fałszywe
fałszywa pościel
samochód
ostatnie dwa lata
czerwień jest od czerni bogatsza zaledwie o trzy litery
a ja ostatnio cenię sobie minimalizm
więc wybieram czerń
i samotność
bo to jeden
a dwa dusi swoim krótkim łańcuchem trzech liter
tak
tak
niby dwa a jednak trzy
wolę nieskończenie pojemne jeden
wygodne jak pufa z auchan
a jeśli nie wygodne to przynajmniej ładne i zgrabne
i zmieści się w cudze objęcia
zimne
ciepłe
gorące może nawet jeśli trafi się zimą przy grzejniku
nadal piję herbatę z torebką w środku
nadal nie słodzę kawy
wszystko jest po staremu
kot leży na oparciu i czyta
świat prycha

her evening elegance.

jeszcze tylko wieczory widzą mnie płaczącą
podjęłam najgłupszą decyzję swojego życia
która jest zarazem najrozsądniejszą
(witkacowskie kobiety nie dorastają mi do pięt swoją demonicznością)

jeszcze tylko wieczorami widzę cię w każdej twarzy
(spodnie w kratkę
nikon
rozwiany uśmiech)

nie
to nie ty
to tylko ten fizyk z Moskwy którego nie chciałam zatrzymać tylko dlatego że nie był tobą

klik

walczę o swoje życie
a twoje buty leżą obok łóżka

piątek, 4 listopada 2011

bardzo się boję ale tak ma być.

wszystko jest inaczej niż w książce
miało być na podstawie a na faktach jest

pamiętam tylko
trzy sekundy
no
już cię nie lubię
ciągle to przesiadanie się
każdy wierci we mnie
co za głupi ludzie
źle urządzone wnętrze
straszne te
zasłony
światła jakieś
muchy słabe
energooszczędne
no

NIWEA

czwartek, 3 listopada 2011

an end has a start.

wybieram siebie
tym razem ostatecznie

nie umiemy być obok
nie możemy (nie chcesz) być razem

więc PYK! i nie ma nas wcale

wybieram siebie
jestem sama dla siebie.

sobota, 29 października 2011

you are X.




tacy jak pan - panie X - trzymają moją przyszłość w swoich rękach
zakochuję się (w swoich planach) na nowo

środa, 26 października 2011

forget everything and remember.

znów tańczę między kuchnią a pokojem
w szarych skarpetkach
na paluszkach
delikatnie odrywam się od ziemi
zamykam oczy i widzę oczy
i swój szeroki uśmiech
i jestem wszędzie
wypełniam cały świat

niedziela, 23 października 2011

środa, 19 października 2011

pij herbatę.

cytrynowa na niezmienną rzeczywistość
tropikalna na poprawę łuku uśmiechu
czekoladowa na globalne ocieplenie wieczorów
jaśminowa na miłość

wszystkie mam w szafce nad zlewem
wszystkie!
chcesz?
pokazać ci?
ach! nie.
przecież ty wiesz.
przecież ty wszystko wiesz.
zawsze.

brakuje mi jaśminowej

- kłamałam

tytuł naukowy.

jutro bronię Bunga
może nie upadnę

poniedziałek, 17 października 2011

w ambasadzie śledzia powiedziałam: "tracę przy bliższym poznaniu".

chcę dziękować
chcę żebyś częściej się uśmiechał
i był taki spokojny
jak dzisiaj w spokojowym kąciku na antresoli
żebyś się cieszył każdym zrobionym zdjęciem
i żeby Sidley doczekał się kolejnej sesji
chcę dziękować
chcę pić z tobą kawę nie mówić o niczym istotnym
- o tym co najważniejsze

póki wciąż gubię się w tym mieście - nie jest źle

- co ja z tobą mam... kawę!

niedziela, 16 października 2011

aura tajemniczości nadal mnie pociąga.

uczynił mój wieczór lepszym jedną piosenką
(o jedną piosenkę?)
klik

brać od obcych jak niepokorne dziecko

wtorek, 11 października 2011

***

zasnę z nim dziś,
D.

wtorek, 4 października 2011

cud zdarza się tylko wtedy kiedy nie ma znaczenia.
wtedy przychodzi bez trudu.