niedziela, 19 czerwca 2011

appendix 117.

Nieustraszony, z kopią w dłoni i odbiciem jedności w sercu, zdobyłem jej wieżę i wyniosłem ją na białe anemonem pole, i w cieniu olbrzymiego lasu pierwszym zbudziłem pocałunkiem.
/Witkacy 622 upadki Bunga/

znów mam gorączkę sienną
i włączony syndrom śpiącej królewny.

1 komentarz: